czwartek, 28 listopada 2013

Wielki koncert!- Boney M, Alphaville, Bad Boys Blues!

W sobotę w Atlas Arenie w Łodzi odbędzie się koncert trzech starych, niesamowitych i chyba znanych przez wszystkich zespołów. Ktoś się wybiera?
Alphaville, Boney M, Bad Boys Blue
Pamiętacie?




A w niedzielę recenzja :)

niedziela, 24 listopada 2013

Wakacje w kurorcie- recenzja.

Wakacje w kurorcie-  (ang. Private Resort) -amerykańska komedia z 1985 roku w reżyserii George'a Bowersa. Wyprodukowany przez TriStar Pictures

Obsada

  • Emily Longstreth jako Patti
  • Karyn O'Bryan jako Dana
  • Rob Morrow jako Ben
  • Johnny Depp jako Jack Marshall
  • Andrew Clay jako Curt
  • Hector Elizondo jako Maestro
  • Dody Goodman jako pani Rawlings
  • Leslie Easterbrook jako Bobbie Sue
  • Michael Bowen jako Scott
  • Hilary Shepard Turner jako Shirley
  • Jill Selkowitz jako Edna


Dwóch młodych, przystojnych chłopaków przyjeżdża do luksusowego ośrodka wypoczynkowego w Miami na Florydzie. Zasadniczo ich jedynym celem jest dobra zabawa i poznania jakiś dziewczyn. Podczas czterodniowego pobytu wplątują się w aferę z kradzieżą drogiego kamienia, elementu biżuterii jednej z kuracjuszek. Maestro jest sprytnym i dość wyrafinowanym złodziejem, jednak chłopcy głupi nie są. Nie chcę spoilerować, więc nie zdradzę jak się zakończy, ta szalona, ale jakże zabawna gonitwa hotelowa.
Moim zdaniem jest to jeden z lepszych filmów jakie widziałam, oczywiście nie pod względem realizacji 
(technicznej, montaż, itd, która np. do Django, czy Wielki Gatsby nie dorównuje nawet w połowie), ale aktorstwa oraz czystego komizmu. Musze przyznać, że praktycznie przez cały film dusiłam się ze śmiechu, a zwłaszcza przy końcowym pościgu, ciągłym obrywaniu ochroniarza oraz niesamowitym szczęściu głównych bohaterów, a także tej potęgującej wszytko muzyczce w tle. Po prostu ukazanie tak wyraźnych scen komicznych oraz przerysowanych cech i pewnego rodzaju ról społecznych( np. ochroniarza) było świetne. Nie widziałam jeszcze filmu, w którym właśnie role społeczne i pewnego rodzaju warstwy społeczeństwa zostałyby tak dobrze pokazane. Można to spokojnie zaliczyć do geniuszu filmowego. 
Jeśli chodzi o naszego, kochanego Deppa to biorąc pod uwagę, że była to jego druga rola w pełnometrażowym filmie... to wow. Gratulacje dla reżysera( George Bowers), bo wybór Deppa do tej roli był genialny. Jego niewinne i słodkie miny, które jeszcze bardziej drażniły pedantycznego ochroniarza i nadzorce hotelu.Ochroniarza, który wiecznie podsłuchiwał swoich gości. Pasował też na nieprzejmującego się niczym, uwodzącego chłopca. Gdybym miała wybrać najlepszą scenę Johnnego z tego filmu to było by ich wiele, choć nie mogę powiedzieć, że 12:34 nie zapadło mi w pamięci... . I jeszcze oczywiście stara ciotka, która jest idealnym celem dla złodzieja, a po drugiej stronie jego rozpieszczona żona. Wszystko tak jak być powinno. Każdy element amerykanizmu jest... i chyba właśnie to jest piękne. Taki kpiący, niepoprawny humor bardzo mi się podoba. W sumie akcja filmu ogranicza się do komizmu sytuacyjnego, ale także postaci oraz staraniu się o jakąś kuracjuszkę i butelkę Jacka Danielsa. Naprawdę świetny film i Johnny pokazał na co go stać.





Zwiastun





niedziela, 17 listopada 2013

Koszmar z ulicy wiązów- recenzja.

Koszmar z ulicy wiązów-(tytuł oryg. A Nightmare on Elm Street)- amerykański horror z 1984 roku w reżyserii Wesa Cravena. Remake filmu na ekranach amerykańskich kin zadebiutował w kwietniu 2010 roku.

Obsada

  • Heather Langenkamp – Nancy Thompson
  • John Saxon – porucznik Don Thompson
  • Ronee Blakley – Marge Thompson
  • Johnny Depp – Glen Lantz
  • Jsu Garcia – Rod Lane (w czołówce jako Nick Corri)
  • Amanda Wyss – Tina Gray
  • Robert Englund – Fred Krueger


Ulicę Wiązów w prowincjonalnym Springwood zamieszkuje piętnastoletnia Tina Gray, którą prześladują koszmary senne. Wiej snach nawiedza ją mężczyzna w czerwono-zielonym swetrze i starym kapeluszu, o zniszczonej, popękanej twarzy. Jej koszmary stają się coraz bardziej realne. Budzi się w nocy z pociętą koszulą, tak jak to się stało we śnie. W końcu, pewnej nocy dziewczyna zostaje zabita, w dość dziwny sposób i nie do końca wiadomo przez kogo. Świadkiem wydarzenia jest jej chłopak Rod Lane, który automatycznie zostaje podejrzany,a wręcz oskarżony o zabójstwo i zostaje aresztowany. Niestety, niedługo później zostaje on w niewyjaśniony sposób uduszony w więzieniu i w tym momencie można się domyśleć, że zabójca jest nadal na wolności. Chociaż jest, albo i nie jest, bo do końca nie wiadomo, czy nie jest on tylko pewnego rodzaju imaginacją.( bo rzekomy zabójca sam już dawno nie żyję). 
Tego filmu chyba nie można brać dosłownie. Nie wiem nawet, czy napisać, że wszyscy bohaterowie umarli...? Może nie zrozumiałam zakończenia, a może jak już wcześniej napisałam nie należy go brać dosłownie.  Nie przepadam za horrorami, choć ten pochodzi jeszcze z czasów, dobrego, amerykańskiego kina, kiedy to horrory różniły się trochę od tych obecnych i mieszały się lekko z thrillerami. 
Jest to pierwszy film w jakim zagrał Johnny Depp, nieznany jeszcze wtedy dzieciak i wcale nie mający w planach zostać najlepszym i najseksowniejszym aktorem. Tak na prawdę to na casting do filmu poszedł jego kolega, a on był jedynie osobą towarzyszącą, jednak nie umknął reżyserowi fakt, że to on... ma talent.
Właśnie co do talentu to w tym filmie jest go trochę ciężko ocenić, ponieważ Johnny nie miał tam momentów gdzie mógłby pokazać co na prawdę umie, a może jeszcze nie wiedział jak to zrobić. On po prostu tam był, wpasował się w rolę chłopaka pewnej jakże biednej dziewczyny. I całkiem nieźle mu to wyszło.
 Najbardziej rozczarowało mnie zakończenie, bo nie zostało jakoś jasno powiedziane kto był zabójcą, nie wiadomo nawet, czy całość nie była snem. Achhh, to stare kino, teraz już się tak nie kręci, ale to właśnie miało swój urok,choć akurat ze względu na fakt, że był to horror, nie zostałam zachwycona. Jednak jeden motyw powtarza się nie zmiennie: uwięzienie przyjaciół w tym samym miejscu, czy to będzie dom w glębi lasu, czy własny umysł. Momentami mogłam się trochę pośmiać, kiedy to Krueger biegł śmiesznie zakręcając nogami na boki, śmiejąc się upiornie i skrobiąc ciągle tymi pazurami. Jednak warto obejrzeć ten film, bo każdy choć jeden w tym 'stylu' powinien znać i oczywiście warto się dowiedzieć jak wyglądała pierwsza rola Deppa.

Zwiastun






























niedziela, 10 listopada 2013

Moje postanowienia filmowe- czynne i bierne.

Ostatnio nie piszę tyle recenzji co kiedyś, ponieważ oglądam filmy, które jak sądzę nie zainteresują Was. Nie są to najnowsze kinowe produkcje, bo takowych ostatnio nie oglądam, iż uważam, że jak na razie to takie gówno jest w kinie, że nie ma co się męczyć. Absolutnie nie mam przez to na myśl, że moi czytelnicy takiego poziomu filmy lubią, ale jest to zrozumiałe, że recenzja najnowszego hitu przyciąga bardziej niż tego z przed 30 lat. Mam postanowienie, które jest po części zrealizowane, jak większość moich postanowień, żeby obejrzeć wszystkie filmy z Johnnym Depp. Tak... Tak po kolei. Pierwszy i ostatni. I przejść przez całą jego twórczość, żeby móc go w pełni ocenić(choć nie wiem czy potrafię być obiektywna co do niego). 
Widziałam 'Koszmar z ulicy wiązów' oraz 'Jeźdźca z znikąd', który niestety nie wszedł do grona nominowanych w People's Choice. I nie widzę żadnej przepaść, Johnny jak był tak jest najlepszym aktorem i jestem pewna, że to się nigdy nie zmieni. Akurat w swoim pierwszym filmie nie miał zbyt obszernych scen, ale za to w następnym 'Wakacje w kurorcie', można już rzec, że w pełni był tym kim jest teraz, choć jednak jest parę różnic. Był bardziej naturalny, choć granie chłopaków, których jedyną radością była szkoła, czy dziewczyny nigdy nie wychodziło mu najlepiej, ponieważ był zbyt nieśmiały, jednak miał( i ma) zadatki do takich ról. Czasem wydaje mi się jakby ta nieśmiałość po woli z niego wychodziła, może po prostu role jakie grał go zdeterminowały i wydaje mi się, że tylko takie już potrafi grać. Może się mylę, bo widziałam go w paru rolach, gdzie nie był ani wampirem, ani piratem, ani ekscentrycznym kuzynem...no właśnie już wtedy najlepiej pasował do takich ról jak ta w 'Benny&Joon. Czasem wydaje mi się, że najchętniej grał by w filmie nic nie mówiąc, jedynie uśmiechając się i robiąc miny, które wyraża wszystkie uczucia, choć w paru filmach było całkiem inaczej... Tak czy inaczej po wielu dywagacjach sądzę, że obecnie jak i kiedyś byłby w stanie zagrać wszystko i każdego.
A dlaczego w ogóle piszę mniej... ponieważ właśnie ukończyłam jedną stronę internetową, która najprawdopodobniej nie będzie na żadnym serwerze, ponieważ była ona jedynie pewnego rodzaju potrzebnym projektem i była na temat pewnego miasta, a konkretnie Łodzi. Teraz biorę się za tworzenie tej 'docelowej strony' w najnowszym, najlepszym, najwspanialszym programie, aby jego dzieło również takie było. Kiedy to skończę? Nie wiem, ale wiem, że wtedy zapewne 'przeprowadzę' się tam z bloga. O wszystkim powiem, jak to się będzie działo. I właśnie te sprawy mnie tak pochłaniają, że trochę mniej piszę, nawet nie mam czasu na zamieszczenie filmiku jak gram na gitarce.. A jeszcze ten film, w którym gram, na szczęście zdjęcia zostały przełożone na za jakiś miesiąc, ponieważ reżyser chce zimową scenerię i więcej wolnego czasu, którego on( a właściwie ona) też ma mało. Zaproponowałam pomoc w pisaniu scenariusza, ale nie reżyser ma własną wizję, a ja jestem 'tylko' aktorką, tak więc podjęłam decyzję, że napisze własny scenariusz do własnego filmu i może za tydzień powiem Wam o czym to będzie... a pomysłów jest wiele.
Ale się rozpisałam. Może ktoś jest zainteresowany jakąś recenzją muzyczną lub filmową, to pisać, o czym chcecie. I pamiętajcie, że już 29 listopada jest premiera najlepszego filmu 'The Wolf of Wall Street'.
I jak zawsze dyskusja w komentarzach mile widziana i małe pytanie Jak Wam minął ten 'grobowy dzień'?

Oglądaliście? :)