niedziela, 1 września 2013

Witaj szkoło! - hasło przereklamowane.

- Proszę pani my importujemy plastelinę od 25 lat- wmawiała ekspedientka biednej matce. A ja tylko myślę, uświadomić biedną matkę, że jej synek zda matematykę i bez tego, czy lepiej trzymać język za zębami. Pohamowałam się. Stwierdziłam, że opiszę ten problem na blogu. A problem jest wagi ciężkiej. Zwie się szkoloza. Ogarnia głównie matki pierwszaków i większość społeczeństwa. Przyczyny- nieznane. Skutki- dramatyczne. Wybrałam się wczoraj do sklepu, w centrum handlowym. Bum! Już od progu zostałam zaatakowane przez przemiłe ekspedientki, które stwierdziły, że to właśnie dla mnie będzie idealny najnowszy model notesu. Zaraz za rogiem wpadłam na reklamę piórników, ale nie to nie były zwykłe piórniki, to był świat piórników. Były gładkie, pół gładkie, miękkie, twarde, włochate, kudłate, pierzaste, w kropki, w motylki, w ptysie, no i oczywiście w misie. Stojąc dopiero przy bramkach wejściowych, widzę, że ekspedientka już mnie skubana wypatrzyła i biegnie biedna na tych szpilkach. Wyszłam, a raczej wybiegłam dyskretnie. No tak, jutro pierwszy dzień szkoły- powtarzałam sobie. No tak. No tak? I co? Myślałam nad tym i nadal nie zrozumiałam, czemu taka, a nie inna atmosfera panuje. Przecież szkoła, czy praca to nie koniec świata. Szkoła nie jest całym życiem, nie jest nawet połową, ani ćwiartką. To nie prawda, że jaka szkoła taka praca. Nie wiem, czemu ludzie kierują się takimi poglądami. Rozumiem, że uczniowie powinni się dobrze uczyć, ale żeby wpadać w taki amok. Festiwale kończące wakacje, koncerty, filmy. I wszędzie te obrzydliwe napisy: Witaj szkoło! I co te biedne dzieci mają się cieszyć? Z jednej strony wszyscy się martwią, dorośli wzdychają: "A no tak, szkoła się zaczyna", a z drugiej strony uczniowie mają radośnie wbiec do szkoły z nowymi plecakami pod pachą. Czy to nie trąca o lekką hipokryzję... I po co to wszystko, te mazaczki, gumeczki, długopisiki i inne pierdółki. Nie sądzę, żeby szkoła była, aż tak ważną instytucją, a już na pewno nie ta w Polsce. Po prostu tym mogą się podniecać tylko ci, którzy nie mają żadnych perspektyw i nigdy nie oddalili się od domu o więcej niż 100 km. Wiadomo, że nauczyciele nie zawsze bywają sprawiedliwi, często są krnąbrni i naprawdę niekreatywni. To, że skończy się najlepszy uniwersytet, nie zapewnia pięknego życia i dobrej pracy i odwrotnie jest wielu ludzi, którzy nie zdali nawet matury, a zarabiają więcej niż wszyscy nauczyciele razem wzięci.  Mam nadzieję, że istnieje choć jakaś malutka część społeczeństwa, która myśli podobnie jak ja i nie ulega całej tej głupocie. Trzeba otworzyć oczy i przejrzeć trochę dalej, za progi schematu życia: Szkoła, wakacje. Życie trwa, nie zmienia się, dochodzi szkoła do życia, a nie momentami życie do szkoły. Trzeba mieć charakter.
Tak więc, sądzę, że jak się czegoś naprawdę chcę to się do dostanie, bez robienia szlaczków w zeszycie, czy znoszenia idiotycznych komentarzy nauczycieli.
Powodzenia wszystkim uczniom, studentom i innym którzy jutro zaczynają swoją pracę :)


Muzyka, która zgadza się co do tych poglądów:








5 komentarzy:

  1. O boże, jak ja widzę w sklepach ten nawał zeszytów, piórników i innych to... nie wiem, odechciewa mi się zakupów. Pamiętam w zeszłym roku, jak byliśmy z chłopakiem na zakupach gdzieś w sierpniu, nie wiem, po co, ale nie miało to nic wspólnego ze szkołą - wszędzie było wszystkiego pełno i wszystko po promocjach. Pojechaliśmy w połowie września już po zeszyty, bo chciałam kilka zakupić na studia - aha, nie dość, że zostały jakieś niedobitki tylko to jeszcze same najdroższe. Jak dla mnie jakaś parodia ><

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym piórnikiem to mi się przypomniało, jak niektóre moje koleżanki zawsze co roku miały nowe piórniki, zeszyciki i tak dalej. Ja ze swoim piórnikiem przeżyłam całą podstawówkę, gimnazjum i chyba pierwszą klasę liceum, więcej niestety nie przetrwał, biedak :) A sama szkolna wyprawka? Boże, koszty są niesamowite, a połowa z tych rzezy w ogóle się nie przydaje ><

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to też wina nauczycieli, że się nie przydają te szkolne rzeczy, bp moja młodsza siostra dostała całą listę co dziecko ma mieć do szkoły. Rodzice nakupili różnych dziwnych rzeczy, wszystko z listy, a później okazuje się, ze młoda i jej klasa nie używają takich przyborów... takich przykładów jest więcej w szkolnym świecie :)

      Usuń
  3. Taaak, odkąd zaczęłam jeździć gdzieś dalej i odkąd jestem ze swoim obecnym chłopakiem, mam zupełnie inne priorytety. Szkoda, że na mieszkania nie ma takiego szału i nie są tańsze >< // chartykas

    OdpowiedzUsuń
  4. Płochacze, aportery i psy dowodne to bez wątpienia moi faworyci i z ogromną przyjemnością piszę i publikuję na ich temat i to właśnie o nich możecie poczytać w najnowszej notce na http://chartykas.blog.onet.pl/

    + do tego mam parę spraw i wolę to przekazać tak, większe szanse, że wszyscy przeczytają, poza tym lubię się zwracać do każdego bezpośrednio. Ostatnimi czasy pojawiło się parę opcji, między innymi możliwość zareklamowania swojego bloga u mnie (15 komentarzy za miesiąc) oraz wymiany komentarzowe dla zainteresowanych, więcej informacji tutaj: http://chartykas.blog.onet.pl/listy/. Czy jesteście może zainteresowani mini konkursami albo tak zwanym "pytaniem do notki"? Od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiam i bardzo liczę na Waszą opinię <3

    OdpowiedzUsuń