niedziela, 29 września 2013

Kanał YT oraz nietypowo 'stosik' na najbliższe dni!

Tak, jest już mój kanał YouTube, że niedopracowany, niedorobiony... tak tak, wiem. Ale najważniejsze, że już jest. Oczywiście, będę go rozwijać, mam nadzieję już jutro zamieścić mój filmik z gitarą. Jak na razie tak zwane filmiki próbne, czyli Koko- moja świnka( obraziła by się, że jest filmikiem próbnym) oraz nagranie zmiany warty w Pradze. Wszystkie filmiki zamieszczane przeze mnie są mojego autorstwa, jeśli będzie inaczej to na pewno uwzględnię to w opisie, jeśli macie jakieś pomysły lub wizje czegokolwiek to piszcie. Będziecie mogli również zapoznać się z moimi playlistami.
Dziękuję wszystkim za ciepłe życzenia.

Praga- zmiana warty.- link mój kanał YT- na więcej proszę cierpliwie czekać, a może jutro się coś ukaże ;)

Teraz przejdę do 'stosiku'. Miałam tak nie pisać, bo sądzę, że to już troszkę śmieszne, ale co tam. Tak więc mój stosik na dziś:

  1. Dan Drewer i Indianie- przeczytane.
  2. Blondynka u Szamana- będzie przeczytane 
  3. Wierzenie i rytuały indiańskie- czytam
  4. Czarownica piętro niżej- będzie przeczytane
  5. Nawiedzony dom- będzie przeczytane
  6. David Bowie- biografia- czytam
  7. Paul McCartney- życie- czytam
Nr 1 na liście właśnie skończyłam czytać. Autorem książki jest Adam Bahdaj, ale książka bynajmniej dla dzieci nie jest. To znaczy młodsi mogli by ją przeczytać, ale po prostu by nie zrozumieli i zasnęli w połowie. Jest to western opowiadający o losach pewnego, świeżo upieczonego kuriera i jego przyjaciół. Główny wątek jest w sumie wątkiem z lekka kryminalnym oraz dotyczącym wiecznych konfliktów białych z Indianami. Książka jest na prawdę wciągająca, a akcja rozbudowana, ale jasna i czytelna. Polecam każdemu kto kocha westerny tak jak ja!

Nr 2 nie czytałam, ale słyszałam tyle dobrego, że czuję się jakbym czytała. Co tu dużo mówić, najlepsza książka dla ludzi zaciekawionych szamanami i szamanizmem oraz przekroczeniem granicy pomiędzy światem żywym, a światem duchów. Nr 3 podobny, z tym, że bardziej są przedstawiony aspekty techniczne, to znaczy jak dokładnie rzuca się zaklęcie lub odprawia mistyczne czary. Przeciekawa książka!

Nr 4 oraz 5, hhhmmm, wiem, że te książki są bardziej dziecinne, ale na pewno nie w znaczeniu infantylne. Niektórzy po tytule i autorze wyciągają pochopne wnioski. Obydwie bardzo mnie zaciekawiły tematyką troszkę burtonowską( którego kocham), dlatego są na mojej liście. Poza tym już kiedyś czytałam inne książki tych pisarzy i bardzo mi się podobały. Ciekawią mnie książki o skrzypiących strychach i strych, tajemniczych ciotkach. Choć muszę się przyznać, że ostatnio mam taką mała obsesję na punkcie westernów
( ppfff, 'ostatnio', kogo ja chce oszukać, od zawsze chciałam żyć na Dzikim Zachodzie).

Nr 6- to chyba nie muszę mówić dlaczego czytam. Czytam, bo kocham. Kocham Davida Bowie, jego głos, jego wygląd, jego styl bycia. Oprócz tego w trakcie czytania biografii utwierdzam się jaki to on jest inteligenty ( moim zdaniem) i, że można o nim powiedzieć, że jest artystą z prawdziwego zdarzenie. Natomiast Nr 7 czytam, ponieważ cenie sobie twórczość The Beatles i wydaje mi się ciekawym dowiedzieć się jak doszło do tego, że stali się legendą. Książka zawiera też tematy nie związane z zespołem, tylko życiem Paul'a, które są moim zdaniem w całym tym rock n' roll' owym szaleństwie dość spokojnie opisane.
Poza tym moja najlepsza przyjaciółka szaleńczo go kocha więc siła rzeczy jakoś tak wyszło ;)


Ktoś by chciał taki pokój?





piątek, 27 września 2013

Urodziny! Urodzinki! Urodzinowo! oraz Roczek!

Dziś rano, włączyłam komputer, Google, a Google urodzinowe. Rozejrzałam się, czy gdzieś w moim domu nie ma tajnej kamerki, a może ktoś mnie obserwuje... Bo czemu Google są przystrojone i gotowe do urodzinowej zabawy? 27 września, dzień spełniania marzeń, dzień prezentów, słodkości i śmiechu- dzień moich urodzin. I jak się okazuje dzień urodzin Google :) Muszę przyznać, że to były na prawdę piękne urodzinki. Dziękuję wszystkim za prezenty oraz życzenia. Szczególnie dziękuję Wam dziewczyny za wspaniały wieczór. Świetna zabawa na kręgielni i zasłodzenie do nieprzytomności w jednej z najdroższych kawiarni. Dzięki!  I jestem starsza. Dzień dobiega końca, ale jeśli wierzyć, że jakie urodziny taki cały rok, to już nie mogę doczekać się jutra.  To dziś tylko taka mała, urodzinowa notka, a już jutro... kanał YT. Mam taką nadzieję, chyba, że znów wydarzy się coś nieprzewidzianego. Trzymajcie rękę na pulsie, aby być pierwszymi komentatorami. Zachęcam do głosowania w sprawie naszych kochanych chłopców, bo to już ostatnia chwila. Na koniec dodam, że jakoś około tego czasu, rok temu powstał Coolturalny-tygodnik. Trwa do dziś, z dnia na dzień się rozwija, mam nadzieję, że kochacie go tak jak ja go kocham. Także dziś świętuję podwójne urodziny. Roczek minął. Najlepszego coolturalny.. oraz wszyscy fani, oby w kolejnym roku mój blog i przyszły kanał wciągnął Was jeszcze bardziej.
I mogę tylko życzyć wszystkim, aby mieli tak wspaniałych przyjaciół jakich ja mam.

Shakin Stevens- Rockin' with Country- westerny i country...na piątkowy wieczór i cały weekend.









niedziela, 22 września 2013

Johnny Depp, Leonardo DiCaprio, Johnny Depp i Leonardo DiCaprio, czyli recenzja niekonwencjonalna.

Beksa( Cry baby)- jest to amerykańska komedia-musical, film satyryczny z 1990 roku. Wade Walker zwany "Beksą"( Johnny Depp) jest sierotą z bandy 'złych chłopców' noszących czarne kurtki. W przychodni podczas robienia zastrzyków zakochuje się w dziewczynie z elity społecznej, również sierocie Allison Vernon-Williams (Amy Locane) . Zaczyna się ich wielka miłość. Film tylko dla widzów z poczuciem humoru, interesujących się i lubiących tamte lata. Bardzo dobre sceny muzyczne, jak i nieskomplikowana, lecz na prawdę wciągająca fabuła. Gra Johnny'ego Deppa była świetna. Można nareszcie ujrzeć jego piękną twarz( jak to powiedział Jimmy Kimmel ) bez makijażu, genialnie śpiewa i gra na gitarze. Prawdziwy rock 'n' rollowy film... z humorem. 

 

















Chłopięcy świat (ang. This Boy's Life) - amerykański dramat z 1993 roku w reżyserii Michaela Caton-Jonesa. Film opowiada o losach rozwódki Caroline Wolff( Ellen Barkin) i jej nastoletniego syna Toby'ego
(Leonardo DiCaprio), która wciąż przeprowadza się w inne miejsce. W końcu w Seattle poznaje romantycznego i uprzejmego mężczyznę- Dwight Hansen( Robert De Niro), do którego się wprowadza i bierze ślub. Jak się okaże będzie on miał pewne problemy psychiczne, które zacznie uzewnętrzniać na swoim przybranym synie. Gra Dicaprio była na prawdę dobra, z resztą on już chyba przywykł do dramatów, więc... Film bez rozmachu, proste ujęcia, ale ciekawy, może nie do końca w moim stylu. Na pewno wciągający. W brew pozorom nie jest bardzo ciężki.


















Co gryzie Gilberta Grape'a (ang. What's Eating Gilbert Grape) – amerykański film z 1993 roku w reżyserii Lasse Hallströma. Scenariusz do filmu napisał na podstawie własnej książki Peter Hedges.  
W małym miasteczku Endora, w stanie Lowa w USA mieszka Gilbert Grape (Johnny Depp). Od czasu samobójstwa ojca w piwnicy jest zmuszony do utrzymywania całej rodziny- dwóch sióstr, chorobliwie otyłej matki oraz upośledzonego psychicznie brata- Arnie Grape( Leonardo DiCaprio). Pewnego dnia przez miasteczko przejeżdża konwój wozów z przyczepami campingowymi. Jedno z aut uległo awarii, dlatego właścicielki - Becky (Juliette Lewis) oraz jej babcia muszą pozostać w miasteczku do czasu naprawy. Gilbert i Becky przypadają sobie do gustu. Film znalazł się już na liście moich ulubionych filmów i na pewno nigdy z niej nie zniknie. Zachwyciła mnie amerykańska preria i niekończące się drogi np. w scenie otwierającej film. Bardzo odważny pomysł( brawa dla aktorki) pokazania choroby otyłości. 
Johnny Depp zagrał idealnie, tak to mogę ująć  Pasował do takiego klimatu jak nikt. Znowu możemy zobaczyć jego twarz, co obecnie zdarza się coraz rzadziej. Ujęła mnie jego troska i opiekuńczość nad Arnie, jak i resztą rodziny. Wspaniale.
Leonrdo Dicaprio, pomimo młodego wieku już wtedy przejawiał zdolności aktorskie i to do niełatwych ról. Gra chłopca chorego psychicznie wyszła mu znakomicie, miał dopracowany każdy ruch, każde spojrzenie
( na które jak dużej się popatrzyło to było widać jego naturalny, inteligenty błysk). Wspaniale.



Kto był lepszy ?
Sami zdecydujcie w głosowaniu.
Johnny Depp vs. Leonardo DiCaprio
( Głosowania szukajcie na prawym, bocznym pasku oraz piszcie w komentarzach co sądzicie o tych trzech niesamowitych filmach).

Teraz poza tematem. W sobotę rano okazało się, że moja beznadziejna firma, która dostarcza mi Internet, ma awarię i nie mam Internetu. I tak jest co miesiąc, więc, żeby nie pogrążać najgorszej firmy na rynku, nie powiem, że jest to Dialog...
Recenzje, na szczęście, już dziś udało mi się napisać, ale bywa, że awaria trwa i tydzień, a oni mają to w d...
Mam nadzieję, że mój kanał YT ukarze się w przyszły weekend. Wszystkich oczekujących proszę o cierpliwość i trzymanie ręki na pulsie.









piątek, 20 września 2013

Ja w filmie, kanał YT, niekonwencjonalne recenzje- to wszystko nadchodzi!

Mam nadzieję, na prawdę ogromną nadzieję utarcia wszystko nosa, czyli wprowadzając w życie mojego kanał YouTube, już w tym tygodniu. Do pracy zabieram się jutro, więc może już w ten weekend, będziecie mogli zobaczyć, podzielić się oraz polubić jakieś ekstrawaganckie, kontrowersyjne filmiki. Póki co w niedziele ukaże się niekonwencjonalna recenzja, a w sumie trzy recenzje, z małym głosowaniem do ich tematu. Będzie ciekawie! Mam dla Was kolejną pozytywną( jak mam nadzieję) informację. Już w następny weekend zaczynają mi się zdjęcia do filmu. Zdradzić mogę tylko, że będzie to dramat, film psychologiczny z lekka i horror zarazem. Zdjęcia mogą się opóźnić, ponieważ jak na razie reżyser, jak i operator( jak i ja po części) są chorzy. Tak jesienny katar zmógł nawet artystów ;) Będę Was o wszystkim informować na bieżąco, jeśli będzie dużo komentarzy w nadchodzących postach i będziecie mnie często odwiedzać, to może będzie bonusik w ramach backstage. Premiera filmu, bóg wie kiedy, ukaże się na moim kanale YT.
Może jakaś piosenka na dziś. Wnioskując z tego, że jestem zakochana w westernach, preriach i pewnym filmie, powinno to być coś w stylu pieśni starego, upitego kowboja z saloonu, ale, że kocham luksus, pieniądze i wszystko co się z tym wiąże oraz The Wolf of Wall Street, to dziś wylezie ze mnie ta strona.



Nie myślcie, że słucham takiej muzyki, jest to po prostu soundtrack z powyżej wymienionego filmu. Tak pasujący do klimatu.


wtorek, 17 września 2013

Zaczynam tworzyć banery, November Rain oraz koncerty w Polsce!

Zacznę od tego, że w najbliższym czasie( jak mam nadzieję) pojawi się wiele pozytywnych zmian. Zakładam swój kanał na YouTube, gdzie będziecie mogli zobaczyć każdą piosenkę, lub solo w moim wykonaniu, jakie jestem w stanie zagrać na gitarze. I temu będzie on przede wszystkim poświęcony. GITARZE, oczywiście także muzyce jako takiej oraz kinie. Będziecie mogli tam znaleźć moje recenzję w formie 'wizualnej'. Może zdarzą się jakieś śmieszne, lub improwizowane nagrania z różnych wydarzeń, w jakich będę uczestniczyć. Mam nadzieję, że pierwszy filmik pojawi się już we wrześniu. Oprócz tego, zaczynam tworzenie banerów internetowych ( blogowych), jak ogarnę ten temat, to mile widziane będą prośby oraz pytania o pomoc( jeśli np. chcecie ode mnie na zamówienie taki banerek. Powiem Wam jak już zacznę przyjmować zgłoszenia). Mogą się również pojawiać nowości na moim blogu. Nowości techniczne i gadżety oraz projekt własnego szablonu. To tyle jeśli chodzi o względy techniczno-wizualne. Jestem ciekawa jak Wam się podoba obecny szablon?
Cały dzień padało. Nie przepraszam zalewało nas z nieba, więc jakoś od razu na myśl przyszła mi ta piosenka, choć listopada jeszcze nie ma.


Mam sporo pytań do Was :) Mam nadzieję, że w komentarzach rozwinie się dyskusja, a może nawet spór...
Wybieracie się na jakieś koncerty? Ktoś może ma w planach Shakin Stevens'a, który będzie nas gościł w lutym, a może odtwórcy The Doors lub Joe Bonamassa? Poza tym co sądzicie o koncertach i festiwalach w Polsce, macie ulubione lub znienawidzone? I ostatnie pytanko; Czy Miley przegięła? Jestem ciekawa waszej opinii. 
To dziś tak bardziej dyskusyjnie, a już w niedzielę następna recenzja filmowa.
Wszystkim, którzy tak jak ja kochają Guns 'n' Roses chciałam polecić bloga na ich temat-
 I would be yourself.  Znajdziecie go także w moich 'The top blogs'.

It's my Paradise City...










niedziela, 15 września 2013

Wielki Gatsby- recenzja z rozmachem, przepychem i stylem.

Wielki Gatsby (ang. The Great Gatsby) – australijsko-amerykański melodramat z 2013 roku w reżyserii Baza LuhrmannaWyprodukowany przez Warner Bros. Film powstał na podstawie powieści Francisa Scotta Fitzgeralda o takim samym tytuleŚwiatowa premiera filmu miała miejsce 10 maja 2013 roku, natomiast w Polsce premiera odbyła się 17 maja 2013 roku.  
Akcja filmu toczy się w Stanach Zjednoczonych w 1922r., gdzie Nick Carraway (Tobey Maguire) wynajmuje mały domek na Long Island, niedaleko Nowego Yourk'u, gdzie zamierza zrobić karierę finansisty. Nieopodal mieszka jego kuzynka Daisy Buchanan (Carey Mulligan) z mężem Tomem (Joel Edgerton), kolegą Nicka z czasów studenckich. Pewnego dnia Nick dostaje zaproszenie od swojego sąsiada milionera, urządzającego słynne, wystawne przyjęcia- Jay Gatsby (Leonardo DiCaprio). Gospodarz prosi go, aby zaaranżował jego randkę z Daisy, którą od lat kocha i, która kiedyś też go kochała. Po jednej z nocy, która Daisy, Tom, Jordan, Nick i Gatsby spędzili w mieście  podczas powrotu do domy Daisy i Gatsby potrącają samochodem pewną kobietę – kochankę Toma – i uciekają z miejsca wypadku. To wydarzenie na zawsze odmienia losy, kilkorga mieszkańców Long Island. 
Może zacznę od tego co mnie zachwyciło, a z pewnością był to rozmach z jakim film został nakręcony. Jak na reżysera Romeo i Julia(1996) przystało i w tym filmie nie obyło się bez niesamowicie dopracowanych balów i imprez. W tym filmie też można zauważyć 'pomieszanie' epok, np. muzyka, która na pewno nie powstała w latach 20-tych. Od razu mi się przypomina Django... Pod względem technicznym film mnie powalił. Dopracowane ujęcia np. wydychany dym cygaro, pisk opon lub dźwięk rozlewającego się szampana. Jeżeli chodzi o grę aktorów to nie wydaje mi się, żeby to właśnie ona miała skupić uwagę widza w tym filmie, a raczej przepych na balach i ciekawie odwzorowany okres po wojenny. 
Jeśli chodzi o wady, to wydaję mi się, że momentami film był trochę chaotyczny, a akcja nielogiczna, można było się zagubić, czy dana chwila jest imaginacją bohatera, czy jego rzeczywistością. Jednak nie wydaję mi się, żeby to było bardzo widać, nie jest to przeszkadzające w oglądaniu. Film może nie należał do mojego ulubionego gatunku, jednak tak słodko-gorzki wydał mi się bardzo ciekawy. Jak można się spodziewać, po DiCaprio film kończy się jak najbardziej tragicznie( więcej nie powiem, bo nie chcę spoilerować).  Nasuwa się wiele morałów do głowy, po jego obejrzeniu. Wydaje mi się jakby było to drugie wydanie Romeo i Julia, podobne ujęcia, tematyka i zakończanie  Naprawdę wart obejrzenia- stylowy, piękny i dramatyczny. 
Ujęła bym to, że film był przerażająco dobry.

Zwiastun


















czwartek, 12 września 2013

Co nowego na wielkim ekranie- kino.

Stronę Cinema City odwiedzam prawie codziennie. I szukam, szukam czegoś co choć trochę odbiegało by od tych gównianych standardów o kosmitach i bogach, końcu świata, czy porzuconej przez męża 40- latce. I niestety nie mogę znaleźć. Blue Jasmine- Woody Allena'a nie zachwyciła mnie, aż tak jak by się tego po nim spodziewała. Kolejna nudnawa 'komedia na wyższym poziomie', zahaczająca o dramat. O wiele lepiej plasuje się Miłość po francusku- David Moreau. Jeśli komedia romantyczna to najlepiej francuska i po francusku, fajni aktorzy, zabawna fabuła nie kończąca się dramatem. Obecnie niestety połowę sal kinowych wypełniają filmy o bogach itd., które moim zdaniem są jednymi z najgorszych. World War Z, Morze Potworów, lub Elizjum, to najmniej zachwycające filmy, które obecnie można obejrzeć. Pomijam resztę, mało znanych produkcji, opowiadając znowu o zabijaniu potworów. Ciekawy film to Królowie Lata. Zabawny, bez zbędnej dramaturgii i przerysowania. Aktorzy jak na swój młody wiek, też ciekawi. Millerowie- całkiem zabawna komedia, pieniądze, narkotyki i udawanie rodziny. Jeśli chodzi o horrory to z tego co się orientuję są teraz tylko dwa typowe horrory- Obecność( oparta na faktach) oraz Następny jesteś ty. Obydwa podobne moim zdaniem, więc jestem ciekawa, który pociągnie za sobą tłumy zwolenników tego gatunku. Najlepszy film teraz to Jeździec z znikąd. Bardzo dobra obsada, reżyser( ten sam co Piraci z Karaibów), fabuła i wszystko kręcone w plenerze, a nie w studio. Choć wiem, że film ten spotkał się z falą krytyki. 
Najlepsze są jak zawsze bajki. Najbardziej oczywiście zachwycił mnie Uniwersytet potworny oraz Smerfy 2. Jednak Turbo ślimak i Samoloty mają świetny dubbing. Więc jak zwykle, bajki górą.
Jak na razie repertuar kina mnie nie powala, ale czekam już na 15 listopada, którego w Stanach Zjednoczonych odbędzie się premiera The Wolf of Wall Street, w Polsce chyba 22 listopada. Reżyser- Martin Scorsese, obsad-  Leonardo DiCaprio,  Jonah Hill and Matthew McConaughey i właśnie dlatego ten film trzeba obejrzeć.
A Wy co sądzicie o filmach, które były, są, lub będą na srebrny ekranie?
Poza tym jak Wam się podoba nowy design mojego bloga. Ładnie?

Cinema-city.pl- jeśli ktoś jest zainteresowany :)




niedziela, 8 września 2013

Szybcy i martwi oraz Django- recenzja.

Szybcy i martwi (tytuł oryginalny The Quick and the Dead) jest to western z 1995 roku w reżyserii Sama Raimi. Akcja filmu dzieje się na dzikim zachodzie, w miasteczku Redemption rządzonym przez 
psychopatycznego bogacza Johna Heroda, który od zamierzchłych lata panuje bezprawnie. 
Któregoś dnia w miasteczku zjawia się tajemnicza kobieta Ellen(Sharon Stone). Pragnie się ona zemścić na okrutnym Herodzie i ma do tego powody. On tymczasem organizuje konkurs dla prawdziwych rewolwerowców. Kto szybszy ten żywy. Pojedynek odbywał się zawsze w samo południe, gdy duża wskazówka ratuszowego zegar trzaska i wybija 12. Kobieta zyskuje sympatie dwóch mężczyzn; jednym jest były bandyta, obecnie zniewolony kaznodzieja- Cort (Russell Crowe), drugim natomiast rzekomy syn Heroda, młody, przystojny i niezwykle zdolny we władaniu rewolwerem- Fee Herod 'The Kid' (Leonardo DiCaprio).
Muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych filmów jakie widziałam. Podoba mi się fakt, że nie posiada wielu wątków, w których sam aktor zaczyna się gubić. Wydaje mi się, że dzięki temu film utrzymuje w napięciu, nie ma dłużyzn. Scenografia i kostiumy dopracowane. Jeśli chodzi o fabułę to wydaję mi się, że jest dość ciekawa. Są zawarte w niej wszystkie elementy prawdziwego westernu, a jednocześnie jest w niej wiele morałów. Co do gry aktorów to Russell Crowe nie powalił mnie na kolana, Sharon Stone bardzo mi się podobała, zagrała na prawdę dobrze, lecz z największą przyjemnością patrzyłam na Leonardo DiCaprio.
Pomimo, że jego rola w tym filmie nie była jakoś bardzo duża, to uważam, że zagrał najlepiej ze wszystkich. Mimo, że pojawiał się tylko co jakiś czas, można było zauważyć, że to w nim właśnie drzemie potencjał.


Drugim westernem jaki obejrzałam w ten weekend był Django. Django (ang. Django Unchained) amerykański western z 2012 roku w reżyserii Quentina Tarantino. Django jest czarnoskórym niewolnikiem
(Jamie Foxx). Pewnego dnia zostaje on wyzwolony przez niemieckiego łowcę głów- dr King Schultz (Christoph Walt), z którym zmierza na południe w poszukiwaniu braci Brittle, a następnie aby odnaleźć swoją żonę- Broomhilda von Shaft (Kerry Washington). Jak się okazuje Hilda(tak ją nazywają) znajduje się u zamożnego plantatora Calvin'a Candie (Leonardo DiCaprio), jako służąca oraz dama do towarzystwa. Calvin przejawia zainteresowanie walkami mandingo organizowanymi wśród czarnoskórych niewolników, na podstawie czego przyjaciele obmyślają intrygę odbicia jej. Tuż przed szczęśliwym zakończeniem plany niespodziewanie się krzyżują. Ciekawie ukazany został problem niewolnictwa.
Tarantino to specyficzne kino, ale tego filmu nie da się skrytykować. Genialnie dobrana muzyka, często z pozoru niepasująca do sytuacji. Paradoksalnie komiczne sceny tryskającej 'krwi'. Co do gry aktorów, to wszyscy zagrali naprawdę dobrze, jednak mój faworyt jest jeden i ten sam. Leonardo DiCaprio w tym filmie miał o wiele większe pole do popisu i wykorzystał je całkowicie. Podobało mi się, to w jaki sposób poradził sobie z emocjami i impulsywnością jego postaci. Długa zastanawiałam się z jakim nastrojem skończę oglądać ten film. Czy będę płakać, czy będę się śmiać, kończąc film miałam na twarzy szelmowski uśmiech i tak podsumuję ten film.





















środa, 4 września 2013

Australia- ogniska na plaży, ocean i gwiazdy.

Czemu piszę o Australii? Wydaję mi się, że wynika to z tego, że jak byłam mała i spojrzałam pierwszy raz na mapę świata, lub piękny podświetlany globus, wszyscy wskazywali mi Anglię, Francję, czy USA. A mnie najbardziej zafascynowały małe, niedostrzegane przez nikogo kontynenty. Nie mogły być to kontynenty, które były daleko, ale takie, które były najdalej. Jak już kiedyś Morrison powiedział, o skrajnościach i o tym, że pomiędzy nimi nic nie ma, tak i ja szukałam najbardziej skrajnego obszaru świata, poza biegunami. I znalazłam: dwa: Islandię i Australię. Dziś zajmę się Australią. Już od małego dziecka ten kontynent, jak i państwo fascynowało mnie pod względem chociażby ekonomicznym, czy gospodarczym. Odcięte od świata zewnętrznego, nie podlegające żadnym wpływom. Zawsze miała i mam takie wrażenie, że Australia jest jakby odcięta od reszty świata. Jeśli ktoś ogląda amerykańskie filmy o np. życiu licealistów, to może zauważyć kolosalne różnice w stosunku do Polski. Ludzie- spokojni, szkoła- milsza, poza tym lepszy system oświaty, zajęcia kreatywne itd. itp. wszyscy wiemy... Jeśli jednak pomnożymy to razy dziesięć otrzymamy coś niezwykłego- Australię.
Piękne stepy, pustynie, kraj niewielki, tubylcy, szamani, magia. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, miasta Australii leżące nad Oceanem Indyjskim, lub Spokojnym są zadbane. Są po prostu czystsze, bardziej przejrzyste i bezpieczniejsze. Podoba mi się urbanizacja dużych miast, które są osadzone nad niebieściutką wodą. Znam kilka osób, które odwiedzają ten kontynent i są w nim zakochane. Jedna z tych osób opowiadał mi właśnie o czystości wielkich miast, a druga o ich nocnym życiu. Gdy zapada zmierzch, wiele ludzi wychodzi z kocami i koszykami, do parku. Spotykają się ze znajomymi po całym dniu pracy i... odpoczywają. Jest godzina 21, a oni leżą z rodziną, przyjaciółmi w oświetlonym przez latarnie parku. Nikt ich nie napada, nie przegania, nie komentuje. Są też tacy co wybierają ogniska na plaży. Małe, ogrodzone kamieniami.

Gdzieś na australijskiej plaży. 



Niestety trzeba uważać na skorpiony, pająki i inne robactwo, dlatego adrenalina to podstawa w każdym domu.

Nazwa Australia odnosząca się do kontynentu pochodzi od określenia Terra Australis, czyli Ziemia Południowa po łacinie. W dawnej Europie wierzono, że na półkuli południowej znajduje się naprawdę duży kontynent. Ostatecznie, nazwa przypadła o wiele mniejszemu niż zakładano.
W Australii obowiązuje monarchia konstytucyjna, a głową państwa jet królowa Elżbieta II. Od początków istnienia tego kontynentu w historii 'białego człowieka' podlega ona Anglii. Stało się tak, ponieważ pierwsi przybysze na ten ląd, to byli więźniowie angielscy. I tak powolutku Australia stała się kolonią Anglii i chyba trochę tak pozostało, skoro podlega ich królowej. Pomimo, że na początku na tych ziemich gościli wyłącznie bandyci i ludność miejscowa( Aborygeni), kraj ten obecnie jest jednym z najlepiej rozwiniętych na świecie. Australia jest krajem wysoko rozwiniętym, ze społeczeństwem wielokulturowym. W porównaniu z innymi państwami wskaźnik rozwoju społecznego (uwzględniający jakość życia, opiekę zdrowotną, przeciętną długość życia, poziom wykształcenia, swobodę działalności ekonomicznej, wolność osobistą i prawa polityczne) Australii jest bardzo wysoki i obecnie znajduje się na 2 miejscu po Norwegii. Miasta australijskie są w światowej czołówce w dziedzinie życia kulturalnego.







Sydney 










































niedziela, 1 września 2013

Witaj szkoło! - hasło przereklamowane.

- Proszę pani my importujemy plastelinę od 25 lat- wmawiała ekspedientka biednej matce. A ja tylko myślę, uświadomić biedną matkę, że jej synek zda matematykę i bez tego, czy lepiej trzymać język za zębami. Pohamowałam się. Stwierdziłam, że opiszę ten problem na blogu. A problem jest wagi ciężkiej. Zwie się szkoloza. Ogarnia głównie matki pierwszaków i większość społeczeństwa. Przyczyny- nieznane. Skutki- dramatyczne. Wybrałam się wczoraj do sklepu, w centrum handlowym. Bum! Już od progu zostałam zaatakowane przez przemiłe ekspedientki, które stwierdziły, że to właśnie dla mnie będzie idealny najnowszy model notesu. Zaraz za rogiem wpadłam na reklamę piórników, ale nie to nie były zwykłe piórniki, to był świat piórników. Były gładkie, pół gładkie, miękkie, twarde, włochate, kudłate, pierzaste, w kropki, w motylki, w ptysie, no i oczywiście w misie. Stojąc dopiero przy bramkach wejściowych, widzę, że ekspedientka już mnie skubana wypatrzyła i biegnie biedna na tych szpilkach. Wyszłam, a raczej wybiegłam dyskretnie. No tak, jutro pierwszy dzień szkoły- powtarzałam sobie. No tak. No tak? I co? Myślałam nad tym i nadal nie zrozumiałam, czemu taka, a nie inna atmosfera panuje. Przecież szkoła, czy praca to nie koniec świata. Szkoła nie jest całym życiem, nie jest nawet połową, ani ćwiartką. To nie prawda, że jaka szkoła taka praca. Nie wiem, czemu ludzie kierują się takimi poglądami. Rozumiem, że uczniowie powinni się dobrze uczyć, ale żeby wpadać w taki amok. Festiwale kończące wakacje, koncerty, filmy. I wszędzie te obrzydliwe napisy: Witaj szkoło! I co te biedne dzieci mają się cieszyć? Z jednej strony wszyscy się martwią, dorośli wzdychają: "A no tak, szkoła się zaczyna", a z drugiej strony uczniowie mają radośnie wbiec do szkoły z nowymi plecakami pod pachą. Czy to nie trąca o lekką hipokryzję... I po co to wszystko, te mazaczki, gumeczki, długopisiki i inne pierdółki. Nie sądzę, żeby szkoła była, aż tak ważną instytucją, a już na pewno nie ta w Polsce. Po prostu tym mogą się podniecać tylko ci, którzy nie mają żadnych perspektyw i nigdy nie oddalili się od domu o więcej niż 100 km. Wiadomo, że nauczyciele nie zawsze bywają sprawiedliwi, często są krnąbrni i naprawdę niekreatywni. To, że skończy się najlepszy uniwersytet, nie zapewnia pięknego życia i dobrej pracy i odwrotnie jest wielu ludzi, którzy nie zdali nawet matury, a zarabiają więcej niż wszyscy nauczyciele razem wzięci.  Mam nadzieję, że istnieje choć jakaś malutka część społeczeństwa, która myśli podobnie jak ja i nie ulega całej tej głupocie. Trzeba otworzyć oczy i przejrzeć trochę dalej, za progi schematu życia: Szkoła, wakacje. Życie trwa, nie zmienia się, dochodzi szkoła do życia, a nie momentami życie do szkoły. Trzeba mieć charakter.
Tak więc, sądzę, że jak się czegoś naprawdę chcę to się do dostanie, bez robienia szlaczków w zeszycie, czy znoszenia idiotycznych komentarzy nauczycieli.
Powodzenia wszystkim uczniom, studentom i innym którzy jutro zaczynają swoją pracę :)


Muzyka, która zgadza się co do tych poglądów: