czwartek, 22 sierpnia 2013

Sex, drugs and rock'n'roll- czyli pełnia lata 80- recenzja( w sumie).

Napisałam, że ten artykuł będzie recenzją, bo właściwie trochę będzie. Będzie recenzją minionych lat. I trochę moimi przemyśleniami. Zastanawiam się ostatnio nad początkiem tego wszystkiego. Początkiem tego co trwa do dziś. Konkretnie chodzi mi o muzykę. I muszę przyznać, że doszłam do na pozór dziwnych wniosków. Moim zdaniem rock( i wszelkie odmiany następujące) zaczął się już gdzieś koło lat 20 XXw. Oczywiście nie bez pośrednio rock, ale cały proces. To tak jak z Michael Jacksonem, przecież to nie on nagrał najnowszą płytę popowego zespołu, ale gdyby nie on, to pewnie tego gatunku mogło by nie być, albo rozwinął by się nie co inaczej. Po prostu chodzi mi o pewne czynniki, które wpłynęły na rozwój rocka. I sądzę, że jest to blues, nie bez pośrednio, ale po zapoznaniu się z szerokim materiałem z lat od 50 do 80, tak mogę stwierdzić. Mam po prostu takie wrażenie, że pewnego dnia lekki jazz, zaczął się przekształcać w blues, a następnie dzięki pokoleniu lat 50 i 60 w rock'n' roll. Wszystko zaczęło się jeszcze przed hipisami, kiedy po Londyńskim Soho grasowali androgyniczni Modsi i wymierający Teddy boys( choć oni w mojej opinii nie mieli takiego wpływu na muzykę). Może były to nawet czasy, kiedy The Beatles nie byli Beatlesami, lecz chłopcami z długimi włosami, ubranymi w skóry. I wtedy się zaczęło, powojenne pokolenie wzięło sprawy w swoje ręce. Było to normalne, każde miał kapele. Nie budziło to takiej sensacji jak dziś( niestety, w tej chwili naświetlam bardziej kraje zagraniczne, bo w Polsce z przyczyn społecznych było to mniej możliwe). Rock'n' roll rozkręcał się coraz bardziej, oczywiście ustąpił trochę miejsca drugiej fali blues'a. Choć już w połowie lat 50. do białej publiczności dotarła uproszczona forma muzyki opartej na bluesie nazwana rock'n'roll. Jej najpopularniejszymi twórcami byli Chuck BerryElvis PresleyJerry Lee Lewis. Modsi pomagali temu wszystkiemu w rozwinięciu skrzydeł. Chętnie opowiadali się za rewolucją seksualną- wyzwoleniem i legalizacją homoseksualizmu. I pewnie tak powstał pierwszy element hasła; Sex, drugs and rock'n' roll. Było faktem, że homoseksualizm, lub później biseksualizm stał się po prostu modny i pomocny w osiągnięciu kariery. Homoseksualiści zaczynali mieć coraz większy wpływ w kręgach artystycznych, choć było wielu takich, którzy tylko udawali swoją seksualność, dzięki czemu powstało wiele niewyjaśnionych do dziś historyjek.  Jeśli chodzi o narkotyki, to raczej brali wszyscy, tylko, że jedni z 'umiarem', a inni doprowadzali do swoje śmierci. Wtedy brało, lub paliło się po to, żeby się bawić, mieć 'odlot', lub tworzyć muzykę. Mam wrażenie, że dzisiaj młodzież bierze, żeby po prostu brać, lub zaimponować znajomym. Rock'n' roll, też zanika. Owszem w pewnych kręgach utrzymuje się nadal, ale wśród 'młodych gwiazd', nie ma już nic z tamtych lat. Najgorsze jest to, że oni próbują być kontrowersyjni, ale czasem mam wrażenie, że trzeba się urodzić w latach 19... żeby naprawdę to czuć. Nie chcę nikogo obrażać, ale jakiś przykład przytoczyć muszę, najnowsza piosenka Miley Cyrus jest kontrowersyjna, ale wydaje mi się, że to nie o to chodzi. Nie o to, żeby wykrzyczeć bluzgi na szkołę, czy rząd, lub pić alkohol
(nawet jak nie jest się pełnoletnim). Kiedyś też działała zasada kontrowersyjności i przyciągania widza, ale wystarczyło, że muzyk puścił w świat plotkę na temat swoje seksualności, a jego piosenki były zamawiane na potęgę. Dziś nikt nie miał by tyle odwagi, żeby tak się zachować i potrafić utrzymać plotkę nienaruszoną przez kilkadziesiąt lat. Drugi przykład; ostatnio widziałam dwa wywiady u Jimmy'ego Kimmel'a. Pierwszy wywiad był ze znaną kontrowersyjną gwiazdą, mająca miliony wyświetleń na YouTube. Przez cały czas, próbowała sprowokować prowadzącego, ale nie wychodziło jej to najlepiej. Drugi wywiad był z Johnym Depp'em. Był spokojny w porównaniu do tamtej dziewczyny. Grzeczny, zabawny, aż w pewnym momencie doszło do tego, że trzy razy pocałował prowadzącego, po czym nadal czuł się swobodnie i żartował...
Słuchałam genialnego albumu 'Slash- Apocalyptic Love'- po mimo, że został nagrany około rok temu, to brzmi jak za czasów dobrego rocka. I naprawdę nie chcę z góry zakładać, że współczesne gwiazdy są gorsze i w ogóle, ale prawda jest taka, że coś w tym jest. Moja dusza została w tamtych czasach i wątpię, żeby kiedykolwiek wróciła, to potęguje też moje uzależnienie gitarowe.


Apocalyptic Love- singiel otwierający płytę.


Chuck Berry- Johny B. Good


David Jones and The King Bees- Liza Jane



Polecam także:


A także: Grease, Dirty Dancing, The Beatles, Pink Floyd, Iggy Pop, Lou Reed, Bob Dylan, Shakin Stevens, Alice Cooper, Muddy Waters, Brian Eno, Aerosmith, Guns n' Roses,
Tak z grubsza...





5 komentarzy:

  1. http://chartykas.blog.onet.pl zapraszam serdecznie na nową notkę! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały chart z Hiszpanii zapraszam na nową notkę na http://chartykas.blog.onet.pl/

    Dobra, zapomniałam przeczytać >< Zaraz się wezmę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lata 80-te to wiele znakomitych plyt, mnostwo pieknych hitow. Tez czesto wracam wlasnie do tej dekady. Fajnie ze podoba ci sie ostatni album Slasha, bo to takze jeden z moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio oglądam sporo filmów nawiązujący do tej dekady, było też sporo nawiązań w "Glee" i szczerze? Muzyka podoba mi się o wiieeeeeeleee bardziej niż to, co puszczają teraz. Coraz trudniej jest trafić na dobre piosenki, a teledyski? Boże, nawet nie chcę wiedzieć, nie patrzę, bo w co drugim machają gopłymi tyłkami. Kiedyś w piosence o coś chodziło, o uczucia, chciano coś przekazać. A teraz? Dalej się zastanawiam, o co większość chodzi, gdzie co drugie słowo, to sex lub fuck >< // chartykas

    OdpowiedzUsuń
  5. Sex drugs and rock and roll to dla niektórych tylko Hendrix, Zeppelini i inne. Ale to także The Beatles. Przeglądając różne polskie blogi w blogspocie, też mam w tym bloggerze trafiłam na blog o właśnie The Beatles, k.....a, ale blog. No i tam sporo facet pisze o tym jak szaleli Bitelsi. Twój blog jest taki młodzieńczy, ciekawy ;) Anna i Adam

    OdpowiedzUsuń