niedziela, 18 sierpnia 2013

Potwory i spółka i Uniwersytet Potworny- recenzja.

Pełnometrażowy film animowany w reżyserii Pete'a Doctera z 2001 roku wyprodukowany przez wytwórnię Pixar i Disney. W lutym 2013 roku film wrócił ponownie na ekrany kin, jednak w wersji 3D. 5 lipca tego samego roku do kin weszła druga, a właściwie pierwsza część, bo opowiada o wcześniejszych losach potworów- Uniwersytet Potworny. Opowiada o losach Michael'a "Mike" Wazowski'ego  i James'a P. "Sulley" Sullivan'a zanim zostali straszakami. Akcja rozgrywa się głównie na Uniwersytecie Potwornym, gdzie oboje studiują straszologię. Mike od dziecka marzył żeby zostać straszakiem, jest bardzo pilnym uczniem i wierzy, że kiedy wszystko sobie wynotuje i poukłada, na pewno uda mu się osiągnąć cel, czyli zostać straszakiem. Jego współlokatorem na capusie jest Randall Boggs, z początku jeszcze miły i spokojny. Natomiast Sulley jest jego przeciwieństwem. Nie 'wierzy' w naukę, lecz raczej pewnego rodzaju przeznaczenie. Jego ojciec był znanym straszakiem, więc w karierze zdaję się na nazwisko i urok osobisty, choć nie można mu odmówić talentu w straszeniu, czym nie raz się popisuje. Przyszli przyjaciele poznają się w dość zabawny sposób, goniąc świnię, do której sytuacji doprowadza Sullivan. Zaczynają ze sobą rywalizować i pakują się w niezłe kłopoty. Muszą udowodnić, że naprawdę zależy im na studiowaniu straszologi. Podejmują nie lada zadanie i biorą na siebie największe ryzyko. Czy im się uda... sami zobaczcie. Nie obędzie się też bez szalonych imprez organizowanych przez poszczególne bractwa.
Pierwsza cześć filmu, wtedy jeszcze jako małe dziecko, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nauczyłam się każdej scenki na pamięć, wyszukałam wszystkie kulisty nagrań. Muszę przyznać, że druga część, po mimo, że jestem o wiele starsza, zrobiła na mnie równie ogromne znaczenie. Najbardziej podoba mi się gra potworów, bo mam wrażenie, że są to prawdziwi aktorzy. Może to kwestia dobrego sprzętu i całej tej strony technicznej. Każde spojrzenie, mina, czy ruch bohaterów jest na najwyższym poziomie. I tak było w obu częściach. Poza tym wszystko jest dopracowane, także ich teksty, te dłuższe, jak i krótkie scenki. Film ten po prostu zawsze idealnie celował w moją psychikę i poczucie humoru. Podobał i podoba mi się świat tych potworów. Zwłaszcza w pierwszej części, gdzie wieczorem przyjaciele zostają z Boo w fabryce strachu. Pasuje mi ten klimat. Zamknięte na noc szafki, recepcja, cały ten świat. Tak więc uważam, że druga część została równie dobrze nakręcona i wykończona. Podoba mi się też fakt, że nie ma wątku kulminacyjnego  lecz po prostu cała akcja filmu jest intrygująca i wciągająca. W mojej opinii na zawsze zostanie to ulubiona bajka- pierwsza, jak i druga część.Wszystkich, których zachęciłam ( jak mam nadzieję) tą recenzją polecam też zagranie w grę dotyczącą pierwszej części filmu. 
Podsumowując, świetna bajka, bardzo dobrze zrealizowana, z ciekawym zakończeniem pokazującym, że jeśli się naprawdę czegoś pragnie i ma u boku najlepszego przyjaciela, to uniwersytet nagle traci na wadze.

Potwory i Spółka- zwiastun



Uniwersytet Potworny- zwiastun




Potwory i Spółka

Uniwersytet Potworny
Uniwersytet Potworny ( poznanie się przyjaciół)







12 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie. "Potwory i spółkę" oglądałam, ale się nie zachwyciłam, jak będę chciała kiedyś odpocząć, obejrzę "Uniwersytet...". :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No polecam :) Co do Potwory i Spółka, to może jak obejrzysz Uniwersytet Potworny, to później spodoba ci się tamta część.

      Usuń
  2. Pierwszą część bardzo mile wspominam do dzisiaj. Jedna z moich ulubionych bajek w dzieciństwie. "Uniwersytetu" jeszcze nie oglądałem, ale na pewno się za to zabiorę.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny blog, dodałem do obserwowanych i zachęcam do odwiedzin u mnie na imperium książek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, jak kiedyś oglądałem jakąś wcześniejszą część :) Ach, wspomnienia... Tego jeszcze nie widziałem, ale może nadrobię ;)
    Recenzja dziwnego tworu zwanego "The Silent Force" (Within Temptation) na http://fizzz-reviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie nie będzie mi się pojawiało, bo mam inaczej linki zrobione, poza tym akurat na onecie wyskakuje jakiś błąd i nie mogę "normalnie" dodać adresów z blogspota. Ale dodam do ulubionych i w miarę możliwości będę wpadać na bieżąco :) Informować o notkach u mnie?

    OdpowiedzUsuń
  6. A co do postu. Pierwszą część widziała,m daaaawno temu i znów chyba w zeszłym albo dwa lata temu. Ubóstwiam pełnometrażowe animacje, więc zapewne i tą obejrzę w swoim czasie. Poza tym, kto by nie chciała oglądać Michael'a "Mike" Wazowski'ego i James'a P. "Sulley" Sullivan'a? :D
    http://chartykas.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma problemu :) W ogóle dlaczego zawsze, jak podajesz adres bloga, wpisujesz z końcówką .com, a nie blogspot.com? Zawsze mi wyskakuje "Ups... przeglądarka nie zna takiej strony" czy coś w ten deseń ^

    OdpowiedzUsuń
  8. Hau, hau! Szczekająco zapraszamy na nową notkę, a w niej... No przecież ja nic nie wiem :D http://chartykas.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, rozumiem :) Też mam wiele angielskich nawyków, ale u mnie to jest tak pół na pół, trudno powiedzieć, co się przebija bardziej :) O czymż to jest ta Twoja niedokończona strona? :)
    http://chartykas.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam ile razy ja się zabierałam za stronę, bo chciałam mieć własną od zawsze, ale to jakieś problemy z serwerem, bo darmowych nie ma, a jak są, to nic ciekawe. To znowuż coś innego i tak dalej, i tak dalej. Chociaż ja bym chciała mieć trójjęzyczną - trio polski-angielski-niemiecki, ale niestety moja znajomość niemieckiego nie jest na tyle dobra, żeby zrobić tłumaczenie na ten język ^ Może kiedyś... W pewnym monencie był pomysł, żeby blg przerobić na stronę, ale 8 lat blogowania zamienić na stronę internetową? Zbyt wiele roboty i zostało przy blogu :D

    OdpowiedzUsuń