sobota, 10 sierpnia 2013

'Jeździec znikąd'- recenzja.

Jeździec znikąd to najnowszy film w reżyserii Gore Verbinskiego. Tytuł oryginału brzmi The Lone Ranger. Film trwa 2 godziny i 29 minut. Wyprodukowany przez Walt Disney Pictures w USA. Jest to film przygodowy . Główną rolę gra Johny Depp- Tonto Indianin wywodzący się z plemienia Komanczów. Pewnego dnia odnajduje 7 martwych ciał, które chce pogrzebać zgodnie ze swoją tradycją. Jednak koń zwany jako"łowca duchów" w pewien sposób przywraca jednego ze świata zmarłych.( jak twierdzi Tonto). Jest to stróż prawa John Reid (Armie Hammer), który tak jak jego towarzysze zginął zabity z rąk bandytów. Tonto wykopał siedem grobów, a do kanionu wjechało ośmiu.Gdzie jeden z towarzyszy?Czy okazał się zdrajcą? Reid pragnie pomścić śmierć swoich towarzyszy(w tym brata).Wraz z tajemniczym Indianinem wyruszają po sprawiedliwość.Film nie obył by się bez ról kobiecych. Ruth Wilson jako Rebecca Reid- żona jednego ze stróży prawa. Opiekuńcza matka, Dana Reida(Bryant Prince), mieszkająca w pobliskiej wiosce. Jest ciekawą bohaterką, troskliwą i wrażliwą, lecz w obronie własnej i swoich najbliższych nie zawaha się sięgnąć po broń. Interesująca jest także postać grana przez Helene Bonham Carter-Red Harrington. Właścicielka objazdowej trupy, kobieta, potrafiąca uwieźć każdego mężczyznę  a na końcu wykorzystać do własnych celów. Jednak jest pozytywną postacią.Wraz z głównymi bohaterami przyczynia się do załapania szajki bandytów, przez których zamiast nogi ma protezę z kości słoniowej(co nie raz wykorzystuje).
Szczerze mówiąc byłam sceptycznie nastawiona do tego filmu. Obawiałam się jak Gore poradzi sobie z westernem, po tym jak nie zachwycił mnie filmem 'Piraci z Karaibów . Film nie był zły, był po prostu zwyczajny, po mimo doborowej obsady. Widziałam wiele komentarzy, że Jeździec z znikąd to kontynuacja morskich podbojów  tyle, że na lądzie. Nie zgodzę się z tym całkowicie  ponieważ film ten był genialny, a piraci mu w niczym nie dorównują  Sam fakt, że film nie został nakręcony w studio, lecz w plenerze jest zachęcający  Wiele kadrów z filmu nadaje się na egzotyczne fotografie np. samotny jeździec pędzący na koniu pośrodku stepów. Kolejnym powodem, dla którego film ten musi się znaleźć w filmotece każdego kinomana to gra aktorów. Tutaj miała kolejną obawę, że Armie zginie w cieniu Deppa. Na szczęście tak się nie stało. Jak dla mnie Johny i tak jest najlepszy, bo to mój ulubiony aktor( jak również Helena), jednak jego towarzysz nie ma się czego powstydzić. Ostatnia z przyczyn pokochania filmu to oczywiście brawurowe sceny gonitwy po pociągach. W wielu momentach naprawdę można mieć mokre ręce ze zdenerwowania, czy bohater przeskoczy na drugi wagon, czy spadnie w przepaść. Nie można również zapomnieć śmiesznych scenek, które na długo zostają w głowie, oraz magii szaman jaką jesteśmy otoczenie podczas podróży na prawdziwie dobry western.

 
Zwiastun










6 komentarzy:

  1. Na pewno obejrzę, choćby ze względu na Deepa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Depp'a * - z rozpędy troszkę się pomyliłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęciłaś mnie tą recenzją - muszę obejrzeć!:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. O a do tej pory spotykałam tylko negatywne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, no ja np. lubialem Piratow...A Jezdzca jeszcze nie ogladalem, ale napewno wkrotce to zrobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Jeździec znikąd" jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń