środa, 5 czerwca 2013

Symetryczno-lirycznie.

Zredukujmy fizykę do matematyki. Co niektórzy fizycy zrobili, dochodząc do wniosku, że pewne sytuacje hipotetycznie mogłyby istnieć, ale czysto matematycznie pozbawione sensu fizyki. Więc z jednej strony mamy matematykę, a z drugiej polski, jako spojrzenie humanistyczne. Tylko, że chyba to nie musi się koniecznie wykluczać. Poloniści mnie wciąż zadziwiają. Ja myślę, że oni świetnie znają matematykę. W ogóle, żeby być dobrym humanistą najpierw trzeba być dobrym ścisłowcem i odwrotnie. Dlaczego poloniści mówią, że coś się stało na przestrzeni czasu. Przestrzeni... Zaraz przecież oni twierdzą, że czas jest osią...
I od razu przypomina mi się pewna polonistka, która próbowała mi wmówić, że istnieje teraźniejszość i tak łatwo chciała "obalić" podstawowe pojęcie względności czasu. I ta odwieczna dyskusja.  Najciekawiej jest w szkołach, czy gdziekolwiek gdzie są testy, bo zaliczenie jest od 60%, a jeśli ktoś ma 59,6%. Humanistycznie nie zaliczył, ale z punktu widzenia matematyka wystarczy tylko zaokrąglić.. A czy wiersze nie są trochę takim czasem przenoszonym w przestrzeni. A historia może teraz byłaby inna, bo coś wydarzyło się inaczej, zakrzywiło czasoprzestrzeń. Czy historycy to uwzględniają jako opcjonalną historię, czy raczej paranoiczne myślenie matematyków. Bo jeśli tezę o ciągłość czasoprzestrzennej przyjmiemy za obowiązująca, to każde zakrzywienie przestrzeni odkształcić musi czas, a zatem funkcjonowanie pamięci i świadomości oraz przebieg historii. I tak oto robi się strasznie symetryczno-lirycznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz