środa, 19 czerwca 2013

Green Day- 18.06.2013.

Za każdym zakrętem było słychać trąbienia aut i krzyki organizatorów. Był niesamowity tłum. Wszędzie stała policja. Było tak duszno, że wydawało się, że powietrza w ogóle nie ma. Kolejka do wejścia na płytę ciągnęła się przez pół parkingu. Wypatrywałam znajomą. W końcu weszłyśmy. Muzyka ryknęła dym unosił się w powietrzu. Zaczęło się. Największe wydarzenie w Łodzi, a może nawet i w całej Polsce. 
18 czerwca 2013. Już o 19:15 na scenie Atlas Areny pojawił się All Time Low, którego gitarzysta miał urodziny. Występowali przez godzinę i mieli naprawdę dużo fanów jak na support. Potem przerwa. Wymiana sprzętu, kupno Coca-coli. O 20:25 na scenę wskoczył jeden z trzech różowych króliko-misiów i rozgrzał publiczność do czerwoności. Cztery minuty później wszyscy myśleli tylko o jednym. Zaczęły bić werble. Emocje były niesamowite! 20:30. I oto Green Day. Dalej było już tylko lepiej i coraz goręcej, co zapewniał nam zespół. Nie obyło się bez uścisków, buziaków, a nawet skoku w publiczność, co zrobił jeden  z fanów mających szczęście być na scenie.
Organizacja Areny- pogratulować. Nie widziałam jeszcze tak sprawnego wejścia jak i wyjścia. Dużo wejść i ochrony oraz pomocy w razie zasłabnięcia. 
I muszę przyznać, że nie doceniałam Green Day'a. Są niesamowici, pełni fantastycznej energii:*
Cudownie. Publiczność też była niesamowita.
Bez hamulców, bez cenzury- po porostu Green Day...
A Wy co myślicie?





1 komentarz:

  1. nie jestem fanką Green Day, ale "American Idiot" grane na żywo to musi być moc :) z resztą sama obecność wśród tłumu szalejących ludzi to coś niesamowitego. nikt nie daje takich koncertów jak zespoły rockowe.

    OdpowiedzUsuń