niedziela, 21 kwietnia 2013

Jeszcze do tego nie dojrzeliście, ale wasze dzieci będą to uwielbiać.

W piątek wieczór na nowo odkryłam powrót do przyszłości. Genialny. Film najlepszy ze wszystkich. Może dlatego tak mi się podoba, ponieważ jest tam wiele ze mnie. Muzyka lat 80 i lata 80, i 60. Niesamowite połączenie. Dwie podróże do przeszłości. Stroje:) Converse:) Nike:) I Coca-Cola. Całe lata 80. Taki pełen rock 'n' roll'a amerykański dobrobyt. Małe miasteczko i jego nocne, imprezowe oblicze. I nie tylko imprezowe, bardzo klimatyczne z tym zegarem(świetnym) na ratuszu. Tak jak w moim Cabin in the woods.
I moja ukochana scena podczas Johnny B. Good. Bardzo dobrze zagrany, dobra obsada. Stary film o starych latach, lecz w sumie, czy lata 80 nie są teraz modne? Trochę off"u i można oddychać. Niesamowita jest również jazda McFly na deskorolce. Wymiata można rzec. Gra też nie gorsza. Poza tymi aspektami wątek zwariowanego doktorka jest... dooobry... Einstein też niczego sobie. Pomysł z wehikułem bardzo dobry i ciekawy. I takie "pozytywne sci-fiction" uwielbiam. Połączenie dwóch niesamowitych lata, muzyki, miłości,amerykańskiej szkoły i podróży w czasie oraz magicznego miasteczka z historycznym zegarem na ratuszu...hmm... powoduje radość.
I nie wątpię, że taka podróż jest możliwa, a może już się odbyła...


1 komentarz: