wtorek, 2 kwietnia 2013

David Bowie- The Next Day- rockowy comebeck.

David Bowie- no bo zawsze jest ten, który budzi kontrowersję. I dobrze. Niech żyją kontrowersyjni. Powiew mroźnego, świeżego powietrza połączonego z kwietniowym słońcem- takimi słowami ujęłabym najnowszy album Bowiego. Jest ciekawy. Jest nowy. Jest klimatyczny. Jest świeży, ale także zachowany w niepowtarzalnym klimacie lat 80. Szkoda tylko, że nigdy nie usłyszymy go na żywo co zastrzega sobie wokalista w jednym z wywiadów- Jak z tym wystąpimy?- pyta członek zespołu. - Nie wystąpimy.- ucina krótko Bowie- wywiad  w LaiF.  W sumie nie ma o czym pisać, żadne recenzje nie mają prawa istnieć. Tego trzeba posłuchać. I albo się to pokocha, albo znienawidzi. To tak jak lubienie Stone'sów lub Beateles'sów. Tak, lub nie. A pomiędzy jest jak zawsze krytyka, kontrowersja i dyskusja. I proszę nie porównujcie tego krążka do poprzednich sprzed kilkudziesięciu lat. Ten jest inny, wiem, ale w sumie podobny. Odwołuje się do tamtych czasów co świetnie zostało ujęte w The Stars( Are Out Tonight).
Pełen przepychu i niecodziennych zachowań, czyli glam rock'u. Co do innych niejednoznacznych upodobań David Bowie to raczej bym była przychylna do wersji potwierdzających ten fakt jak piosenka Dancing In The Street z Mick'em Jagger'em. I to tyle. Aż tyle i tylko tyle. 

https://www.youtube.com/watch?v=gH7dMBcg-gE
https://www.youtube.com/watch?v=N4d7Wp9kKjA
https://www.youtube.com/watch?v=YYjBQKIOb-w

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz