sobota, 27 kwietnia 2013

Bezparadoksalna podróż w czasie.

Teraz rozumiem. Pewnie nie wiem wiele, ale rozumiem to co wiem. Nie ma osi czasu. To jest pewne. A teraz rozumiem, że jest pewna płaszczyzna, która być może jest kulą. I nie zrozumie ten kto nie widział powrotu do przyszłości. Teraźniejszości nie ma. To jest proste. Ale czy przyszłość jest zapisana. A czy jeśli ją zmienimy, to ona już wcześniej od naszego czynu uwzględni tą zmianę. Takim sposobem tworzy się pewien paradoks, który może prowadzić do destrukcji. Jednak wszystkie czasy są ze sobą powiązane, ponieważ nie są osią, ale pewnego rodzaju płaszczyzną. Znajdujemy się w symbolicznej teraźniejszości- NOW. Future zależy od Now, ale i Now zależy od Future, jak i Now zależy od Past, ale i Past zależy od Now... Z czego wynika, że przeszłość nie oznacza czegoś skończonego, a do przyszłości możemy wracać. Załóżmy, że mamy obecnie rok 1985 i to będzie nasz punkt wyjściowy. Jeśli cofniemy się do roku 1955 i wprowadzimy tam zmiany to będzie to rzutować na rok 1985 do którego powrócimy( powrócimy do przyszłości) . Ale jeśli przeniesiemy się do roku 2015, a z niego z pewnymi informacjami do 1955 to powstanie pewnego rodzaju paradoks. Jesteśmy w roku 1955( nasza "teraźniejszość" to oczywiście 1985 nadal) do którego przenieśliśmy się z 2015, do którego z kolej przenieśliśmy się 1985 tego, w którym żyjemy. I nagle będąc w 1955 dostrzegamy, że trafiliśmy na dzień, w którym już się tu kiedyś przenieśliśmy. I wtedy powstał paradoks. Było nas dwóch. Jeden "my" z pierwszej podróży , czyli 1985- 1955. A drugi "my" z drugiej podróży, czyli 1985- 2015-1955. My mamy świadomość tego drugiego. Jeśli ten drugi zobaczy siebie pierwszego, łatwiej to zaakceptuje i zrozumie ten fakt, ponieważ zna tamte wydarzenie, ale jeśli ten pierwszy zobaczy drugiego to gorzej. A co się zapisze jako historia? Pierwsza, czy druga wersja. Chyba druga. Chyba zawsze zapisze się po prostu ta ostatnia. A może nic się nie zapisze.Może nie ma trwałego zapisu, tylko chwilowy, który w każdej chwili może ulec zmianie. A jeśli będąc w tej drugiej wersji stało by się coś bardzo absurdalnego i "dużego" to mógłby powstać opcjonalny 1985 rok, do którego musielibyśmy wrócić i nie koniecznie byłby dla nas przyjemny.( zakrzywiona rzeczywistość-opcjonalna). I to w sumie opisałam powyżej. Jak ktoś widział film, to rozumie. Mam nadzieję, że w miarę czytelnie to przedstawiłam. Zastanawia mnie tylko jedno, czy takiego opcjonalne wymiary istnieją i czy aby my nim nie jesteśmy... Tutaj nawarstwiły nam się tylko dwie podróże do przeszłości, ale jeśli za jakiś czas znowu byśmy tam wrócili, to co byśmy zobaczyli? Dwóch siebie+ my w trzeciej podróży, a jeśli tak działo by się jeszcze więcej razy. I powstawały by kolejne paradoksy podróży w czasie. 
Wrócimy jednak do pierwszej podróży. Mamy rok 1985. Przenosimy się do 1955. Co by było jakbyśmy się zabili wtedy 30 lat przed naszym narodzeniem. A co jeśli bylibyśmy swoim ojcem. To brzmi paradoksalnie. I tyczy się panów oczywiście. Bo jeśli w tym 1955 okazało by się, że zajęlibyśmy miejsce naszego ojca( miejsce w czasie) i założyli rodzinę, no z naszą matką, a potem wrócili do roku 1985 to różniłby się on od tego, który zostawiliśmy. Albo powstał by opcjonalny 1985, albo bylibyśmy swoim ojcem i ojcem swojego rodzeństwa. Ale załóżmy, że będzie to zwykły powrót do przyszłości, czyli bezparadoksalna podróż w czasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz