poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ekologia

Ekologia-nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami,a ich środowiskiem oraz wzajemne między tymi organizmami.

O to naukowa definicja ekologi. Po prostu dbanie o środowisko! Ostatnio przy jednym ze znanej sieci hipermarketów francuskich, lekko mówiąc panował nieład. Rozumiem okres po świąteczny, no ale bez przesady, żeby przed sklep wyrzucać starą kanapę! Może zacznę od początku. Ekologia jest to moim zdaniem czynnik, który wpływa na wszystko, na całe nasze życie.Ktoś nie wierzy? Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową: 'Najwyższy wskaźnik HDI'( Wskaźnik Rozwoju Społecznego). Na pewno na tej liście pojawi nam się Skandynawia. Dlaczego? Jeżeli w Polsce pieszy wyrzuci za siebie papierek, nie będzie segregował śmieci lub NAJGORSZE Wywiezie śmieci do lasu, zapewniam, że nic mu się za to nie stanie. Jednak np. w Szwecji tego typu zachowanie jest niedopuszczalne( jak tolerowane w Polsce ściąganie szkolne, które np. w USA jest karane usunięciem ze szkoły, szkoła wymaga, bo daje, w Polsce szkoła wymaga i zabiera. Spotkałam się ostatnio z pogłoska w internecie, że dzieci podczas testu robią zdjęcię zadań i przesyłają nieobecnemu koledze! Szok!), oczywiście są też pewnie wyjątki. Właśnie dlatego w tych krajach żyje się dobrze... Jest czysto, więc ludzie są spokojni, mniej ludzi kusi do głupot i wszystcy są szczęśliwi, więc wydatniej pracują, kupują, mają zapewnione podstawowe potrzeby, więc mogą zająć się wyższą kulturą i rozwijają się cywilizacyjnie. Do tego dodajmy wspaniała dietę i ... Przepis na fantastyczne życie. Powietrze czyste, chłodne, jedzenie zdrowe, ludzie spokojni. A Ziemia wreszcie może odetchnąć, bo jeśli jej nie pomożemy, nie będzie nas dużej utrzymywać... Poza tym ekologia moim zdaniem w pewien sposób daje poczucie wytchnienia, kiedy się do niej przyłożymy. Na te  Święta Bożego Narodzenia wyjechałam w Góry Świętokrzyskie. Jest to mała wieś, licząca 1500 osób, myślałam, że wyjeżdżając z dużego miasta, chociaż tam zaznam spokoju, dobra natury. Wszystko się zgodziło z moim oczekiwaniami, ludzie wstają o 6:00, chodzą spać o 21:00, lecz palą w piecach śmieciami. Budzę się w malym drewnianym domku w lesie i czuję zapach czadu i spalenizny. Trochę przerażające. Na ganku pełno czarnego śmierdzącego dymu. Przykre:(

Przyczyny zanieczyszczeń
  • energetyka- elektrownie, elektrociepłownie 
  • transport samochodowy-motoryzacja
  • przemysł
  • spalanie śmieci, wypalanie traw
  • wybuchy wulkanów

Skutki zanieczyszczeń

  • efekt cieplarniany, głównie CO2
  1. powoduję zmianę klimatu
  2. ocieplenie
  3. topnienie śniegów, lodowców górskich, gór lodwych
  4. zalewanie kontynentów( pod koniec XXI grozi między innymi Holandii, która jest nisko położona- poziom zagrożenia- Wyskoki)
  • kwaśne deszcze, tlenki siarki i azotu
  1. powodują niszczenie gleb
  2. wymieranie lasów
  3. niszczenie skał wapiennych i budynków
  • dziura ozonowa
  1. powodują- freon
  2. skutkiem dziury ozonowej jest zbyt intensywne działanie promieni UV
Ekologia na co dzień
  • segregacja śmieci
  • zakładanie filtrów na kominach
  • rower zamiast auta, spacer zamiast autobusu
  • jedzenie nie zmodyfikowanej żywności
  • szybkie prysznice zamiast długich kąpieli
  • najpierw namydlenie naczyń, następnie spłukanie wszystkich
  • zakręcanie wody podczas mycia zębów
  • e żarówki
  • pozytywne myślenie i nastawienie do świata

Dzisiaj tworzy twoje jutro...

piątek, 28 grudnia 2012

Duch starego woźnego

Prolog
Nad wsią szalała straszna wichura. Bombki na choince gospodyni dygotały jakby przestraszone wydarzeniami nocy. Na niebie było widać tylko kilka gwiazd i poblakły księżyc. Pełnię. Co jakiś czas przez główną wiejską szosę przejeżdżał samochód, zazwyczaj z tutejszą rejestracją. Tylko czasami zdarzało się ujrzeć inną, co budziło wśród mieszkańców wszechstronną ciekawość. Lasy iglaste, dominujące tu, szumiały niczym największy górski wodospad. Nie było zimno, ale przyjemnie też nie.
Julia, Łukasz i Piorun wymknęli się już dawno z uroczystej kolacji i szli szybko pod górę, w stronę szkoły.
- A może trzeba iść na Łysą Górę?- spytał nieśmiało Piorun.
- Co ty! Jak?! Jak baby nas zobaczą to po nas.- krzyknął ostatnie słowa Łukasz.
Przyjaciel przełknął tylko ślinkę.
- Mnie się też wydaje, że trzeba tam iść.- mruknęła po chwili Julia.
- Ale którędy? Górami?
- Chyba tak...
Wszyscy troje spojrzeli na wysokie, porośnięte lasami góry. Nawet nie mieli szans.
Po 5 minutach doszli do szkoły. Nie dużego budynku. Zbudowany z kamienia. Była to chyba najpiękniejsza i najbardziej mroczna szkoła zarazem. Z placem zabawa i nowoczesnym boiskiem. Wydawała się być piękną, może prócz słupa z prądem, który przebiegał centralnie przez plac szkoły.
- Jestem- szepnął do nich Matthews.
- Dobrze, to co idziemy- szepnęła Julia, lecz po chwili krzyknęła przerażona widokiem w szkole.
I nawet choćby chciał jej krzyku nikt nie usłyszał...

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Misiowych Świąt!

Hop in the sleigh 
And we'll glide away 
Into the night
And we'll sip on moonlight
Runny nose
My frosty toes
Are getting cold but I feel alive
So I smile wide

The snowflakes start falling and I start to float
This peppermint winter is so sugar sweet
I don't need to taste to believe
What's December without Christmas Eve



niedziela, 23 grudnia 2012

Cabin in the woods

Butelka po whisky leżała pusta przy kominku. Przyjaciele leżeli na kanapie pogrążenie w głębokim śnie. Ubrani jedynie w piżamy pod kocem kupionym u pani Emili, leżeli obok siebie na sofie w salonie.Była 10:00. Beck schodził po drewnianych skodach, po których 12 godzin wcześniej szła Lissa. Liczył, że zastanie przyjaciół ze zrobionym śniadaniem. Beck miał zajęcia w college na 12:00, ale musiał jeszcze dojechać do Reykjavik.
Beck spojrzał jeszcze raz na zegarek.
- Spokojnie mam 2 godziny- mówił sam do siebie i nagle zamarł. Zorientował się, że wskazówka zegara wcale nie przesuwa się po tarczy, lecz tyka w miejscu. Beckowi zrobiło się gorąco na myśl, która godzina może być naprawdę. Spojrzał na duży zegar w salonie. I zamarł... Na zegarze 10 minut temu wybiła 11:00.
- Obudźcie się szybko!- zawołał do przyjaciół. Nawet nie drgnęli, zmęczenie po wczorajszej zabawie. Beck iż będąc w obliczu sytuacji kryzysowej rzucił się z kubkiem po wodę. Odkręcając gwałtownie wodę polał całą piżamę, kuchnie,aż w końcu woda trafiła na dno piaskowego zlewu, gdzie być powinna od początku.
Nie myśląc zbyt długo oblał wodą najpierw Lissę, a potem Fran'za.
- Ahhhhh- zerwali się przyjaciele z krzykiem- Co ty robisz?!
- Jest późno, myślałem, że mnie obudzicie na uniwerek!
Przyjaciele spojrzeli na siebie nie bardzo wiedząc co robią w tak dziwnej sytuacji.
-Dobra szykuj się szybko zrobimy ci śniadanie. Lissa wychodząc spod koca zaplatała się w niego jedną nogą i runęła na ziemie, tocząc butelkę po alkoholu na środek pokoju. Fran pobiegł do kuchni i również po kilku sekundach leżał jak Lissa. Przejechał się na rozlanej wodzie. Beck zszedł na dół, ubrany do wyjścia.
Wziął w pospiechu jabłko i wodę mineralną, której butelka była lodowata.
- Latarkę masz- zadał Fran podstawowe pytanie podczas nocy polarnej.
- Ta.
- To pa
- Pa- krzyknął i zamknął za sobą główne drzwi domu.
Dopiero teraz przyjaciele podeszli do siebie i zaczęli zastanawiać się, czy aby na pewno wszystko jest tym czym się wydaje...


środa, 19 grudnia 2012

Lodz Philharmonic

Zapraszam na koncert kolęd w ten piątek w filharmonii łódzkiej. Dyrygent- Dawid Ber.
Niesamowita atmosfera w przedświątecznych dniach.
21.12.2012
Wystąpi moja przyjaciółka, która świetnie gra na akordeonie i także śpiewa w chórze.
Polecam:)

piątek, 14 grudnia 2012

Cabin in the woods

Drewniane schody skrzypiały pod stopami Lissy. Dziewczyna kierowała się na strych. Było to najwyżej położone miejsce w całym domu. Miało tylko jedno małe okienko. Pełne szpargałów i starych książek. Zamieszkane przez pająki, oblepione pajęczynami.
Mroźny wiatr hulał po całym domu, wydobywając się właśnie z tego nieszczelnego okienka.
Zegar wybił dziesiątą . Stukanie rozległo się i dotarło do wszystkich zakamarków, następnie przeniknęło w las. Panowała idealna cisza. Było tak ciemno, że Lissa musiała iść po omacku. 
- Hej, Beck zapal tu światło- szepnęła i weszła do pokoju chłopaka. Beck spał. Przykryty kołdrą wyglądał uroczo. Oddychał bardzo spokojnie.Lissa nie zapaliła światła. Podczas nocy polarnej, gdy ktoś spał nie wolno było tego zmieniać. W tym okresie nie łatwo o miły sen. Po cichu wyszła z pokoju. Przy drzwiach potknęła się o czarną pelerynę.
- Jaki on tu ma bałagan- stwierdziła i wyszła na schody. Będąc już przy strychu zapaliła małą świecę i weszła tam. Pochłonęło ją to na 5 minut, po czym zgasiła świece i pośpiesznie zaczęła schodzić po schodach. 
- Jestem- szepnęła- mam ją.
- Jest noc polarna, są straszne opowieści- powiedział Fran, czekał na nią w salonie. Usiedli na kanapie przed kominkiem,od którego bił blask i ciepło.
- Becka śpi?- spytał Fran.
- Tak- odpowiedziała Lissa- W sumie to trochę dziwne, że zawsze czytamy ta księgę podczas nocy polarnej.
- To zróbmy coś innego- te słowa przyjaciela zabrzmiał trochę dwuznacznie- Twój tata ma dyżur?- spytał.
- Tak,a w piątek jest zabawa taka yyyy no, jakby to powiedzieć country, szeryf itd.
- Fajnie
- No też to lubię.
Fran podszedł do kuchni i wyjął z szafki butelkę whisky.
- No, dobry ruch- skomentowała Lissa.
Fran pociągnął z butelki duży łyk, przetarł rękawem i podał butelkę przyjaciółce.




środa, 12 grudnia 2012

wtorek, 4 grudnia 2012

Cabin in the woods

-Trzecia, czwarta, piąta- liczył muszelki Fran.
- Patrz ta jest ogromna- Lissa schyliła się po dużą białą muszlę, w której nagle ukazała się lepka, ciemna, mazia.
- Fuuj, jakieś żyjątko, dość obślizgłe- mruknęła i odrzuciła muszelkę, nie chcąc zakłócać spokoju jej domownikowi.
- Ale pięknie- mruknął Fran, a Lissa przytaknęła.
Szli wzdłuż brzegu nieuczęszczanej plaży. Było dość zimno(jak przeważnie jest w Islandii, zwłaszcza przy kole biegunowym) i wietrznie. Z ich lewej stronie znajdował się wysoki klif, a po drugiej stronie rozciągało się bezkresne Morze Grenlandzki.
Przyjaciele pomimo zimna po łydki brodzili w wodzie. Było nieskazitelnie mroźno. W oddali było widać prom płynący z wycieczką i małą łódź rybacką. Wiadomo było, że w łodzi siedział stary marynarz- Jack i jego pomocnik, młody rybak z nadmorskiej rodziny- Pete. Niebo było granatowe i ścierało się z wodą tego samego koloru. Jednak słońce przebijało się dość mocno. Właściwie zachodzące słońce na 6 miesięcy...
- Patrz zachodzi, daj aparat- Fran pospiesznie wyjął aparat z czerwonej kurtki Lissy i podał jej. W okienku aparatu ukazało się do połowy schowane już słońce. Tylko ono rozświetlało już mrok, który zapanował wokół nich. 
- Latarka- wypowiedzieli to magiczne słowo, niezbędne w tym klimacie, po czym jażeniówka padła na niebieskie oczy Lissy,a jej cera wydała się jeszcze bladsza.
- Nie w oczy- mruknęła.
Widok w okół nie był już tak ekscytujący ile przerażający.
- Dobra wracamy- stwierdził Fran- Nie wiem tylko jak będziemy żyli w takim stresie, że ktoś, lub coś nas napadnie przez pół roku!
- Dowiemy się, co to robi i ukarzemy to- rzekła Lissa głosem niczym z horroru w scenie głównego ataku.
- Dobrze- zgodziła się Fran jak małe dziecko, posłusznie i potulnie.
Przyjaciele zaczęli iść w kierunku lasu za wydmami, w którym jest ich dom.
Zapadła noc polarna na 6 miesięcy. Kto się zdążył schować, a kto nie...?

sobota, 1 grudnia 2012

66°27'N, 15°56' W.- Legend of the Guardians

Tak wiele widoków do zobaczenia, więc obudź się jak ranny ptaszek.Słowa unoszą się w powietrzu jak kolibry.W zatłoczonym korku powietrznym IATA:RFN,ICAO:BIRG. W deszczu meteorów widzę zorzę na kole biegunowym północnym.Pokarz mi swoje zęby,bo jesteś tylko misiem.Obudź mnie jeśli tam jesteś.Na schodach do piwnicy widziałam wyraźne ślady, które mnie śledziły. Cień... Wskazówki podpowiadają obudź mnie jeśli tam jesteś. Więc jeśli tak bardzo chcesz zobaczyć,Gwarantuję,że anioły istnieją w twojej okolicy. Atmosferę przepełniają linie lotnicze.Oddech w nieskazitelnie mroźnej scenie.Wrak statku pośród morza twarzy.Weź głęboki wdech mitu i tajemnicy i nie patrz za siebie.Widok z lotu ptaka,Obudź gwiazdy dookoła siebie, Jest królestwo ponad drzewami, pamiętaj mnie słodką odwagę.Da-da,da-da...You take to the sky...