niedziela, 11 listopada 2012

Cabin in the woods

- Wow- wydukali Lissa i Fran na widok zabawy Halloweenowej, którą zobaczyli, a w sumie byli też jej organizatorami. W centrum małego islandzkiego miasteczka rozpoczęła się najbardziej gorąca impreza 'duchów i potworów'.
- Jak się się bawicie?- krzyknęła dziewczyna wchodząc na scenę. Nie usłyszała odpowiedzi, bo tłum krzyczał, dzieci ganiały się i było naprawdę głośno...
- No to imprezka zaliczona!- krzyknął Fran i przybyli sobie triumfalnie z Lissą piątek.
- Oj tak..., a gdzie Beck.
-Nie wiem, myślałam, że jest z tobą- powiedziała przyjaciółka.
- A ja, że z tobą.
- Miał dmuchać balony w przebraniu.
- Chodźmy po niego, pewnie jest w domu- powiedział Fran. Zaczęli się przeciskać przez tłum. Co chwile najmłodsi przebiegali im przed nogami krzycząc 'cukierek, albo psikus', a starsi bawili się, równie dobrze. Każdy był skupiony na sobie, jedynie niektóre pary oczu spoglądały na dwójkę przyjaciół przenikliwie, jakby próbując ich wystraszyć, a jednocześnie ostrzec. Czuli to...
- Ej, Li- zaczął Fran- Mam wrażeni, że coś tu nie gra.- powiedział, kiedy jechali już autem.
- Tak, przez Becka, zawalimy sprzedaż balonów.
- Nie, chodzi mi o to, że tu się dzieje coś dziwnego. Ktoś nas obserwuje, cały czas. Ja to wiem.
- Ogarnij się Fran.- zaśmiał się przyjaciółka.
- Może przesadzam, masz klucze spytał, zatrzaskując drzwi niebieskiej furgonetki.
- Ta prosz..- przerwała Lissa- Co to?
- Znowu jakaś kartka...?!
- Ta, ciekawe kto tym razem robi sobie żarty?,a pewnie dzieciaki w końcu dziś Halloween.
- Co piszą- spytał Fran.
- Pewnie proszą o cukierki- zażartowała Lissa i schyliła się po kartkę. Zaczęła czytać.
 If you think you know this story, think again. 
Spojrzeli na siebie nic nie mówiąc, ich przerażone oczy oddawaly wszystko. Nagle usłyszeli hałas tłuczonego szkła.
- Co to było?- krzyknęła przestraszona Lissa i złapała przyjaciela za rękę.
- O Boże, to chyba z naszego domu. 
Wbiegli szybko do drewnianego domku w lesie.
- Z piwnicy- krzyknęli oboje, rozpoznając skąd dochodzi hałas i przeraźliwe wycie.
Otworzyli starą wykonaną z drewna klapę do piwnicy i zeszli tam.
- Aaaaaaaaaaaaaaaa- krzyknęła Lissa i wtulił głowę w pierś Fransa, który stał równie przerażony...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz