czwartek, 1 listopada 2012

Cabin in the woods

- Boże, co to zrobiło?- wyszeptała Lissa.
- Nie wiem, to pewnie tylko wiatr...- próbował ją, a w sumie ich uspokoić Fran.
Biblioteczka była w 'lekkim nieładzie'. Książki zrzucone z półek walały się po podłodze, notatki z biurka także. Przyczyną tego był najprawdopodobniej wiatr wpadający do pokoju przez niewielkie otworzone na oścież okienko. Zaczęli szybko sprzątać nieporządek panujący wszędzie. Nagle dwa piętra niżej rozległ się stłumiony przez wichurę sygnał telefonu. Lissa zaczęła zbiegać znów co dwa stopnie, przyjaciel podążał za nią.
- Halo- powiedział cicho podnosząc ciemną, starą słuchawkę.
- Lissa to ja- powiedział spokojnie ojciec dziewczyny- przyjedzie do was Beck.
- Jej, to super- krzyknęła na wieść o przybyciu znajomego.
- Pojechalibyście po niego na dworzec- spytał.
W tej chwili smętny dzwonek zadźwięczał w uszach przyjaciół.
- Chyba nie będzie takiej potrzeby- powiedziała córka.
Fran podszedł spokojnie do drzwi.
- Hej- powiedział nieznajomy.
Fran bez skrycia odwrócił się do Lissy i spytał- Jesteś pewna, że to jest twój znajomy.
-Beck!- dziewczyna rzuciła się z radością na przywitanie i nagle spojrzał na starego znajomego, zwalniając kroku- Wow- przełknęła ślinkę- jaka ciekawa zmiana- pochwaliła z udawaną aprobatą. Beck stał nadal w drzwiach. Cały na czarno, tak, że ledwo można go było odróżnić z otchłanią zmierzchu. Czarne włosy do uszu, w których były czarne kolczyki, czarne rurki, bluzka, płaszcz i glany.
- Proszę wejdź, tata uprzedził nas, że będziesz- powiedziała znajoma.
- Wow fajnie tu, tak ciemno, Nie macie prądu?- spytał szybko.
- No niestety chwilowo tak, jeśli będziesz musiał wykonać jakąś pracę do liceum to...
- Nie!- krzyknął- Jest super.
Fran uśmiechnął się podobnie jak jego przyjaciółka ukrywając lekkie zdziwienie.
- Nadal się przyjaźnicie?- spytał przyjaciół z uśmiechem.
- Tak od kołyski- odrzekł Fran obejmując przyjacielsko Lissę.
- Jesteście parą?- spytał, a w sumie stwierdził Beck rzucając swoją torbę na kanapę.
- Nie nie- zaczęli zaprzeczać speszeni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz