poniedziałek, 1 października 2012

Kabaretowy Klub

Kabaret Moralnego Niepokoju- 'Drzwi', to jak wiadomo wcale nieodrealniony problem... Ostatnio moja znajoma remontowała mieszkanie i kupowała drzwi i 'rozetki'. Na pewno niektórzy z Was już się zastanawiają co to rzekome 'rozetki'. Ja też nie wiem pomimo tłumaczenia sprzedawcy w sklepie, gdy pomagałam mojej znajomej w wyborze jak się okazuje czegoś do zamka. Następnie wykonawca powiedział, do Ani, by wybrała sobie klamkę- 72. No niby proste, lecz kiedy przed nami jest półka zajmująca ścianę przeciętnego salonu w bloku wybór robi się trudniejszy. W końcu po doborze wszystkich dodatków, przeszliśmy do DRZWI. Sprzedawca obcenił nas, że łatwo nie będzie, a wieczorem opowie synkowi o kolejnych 'niezdecydowanych' klientach. Zadał mojej znajomej z pozoru łatwe pytanie:
- Jakie drzwi pani chce.
- No wie pan...- zastanawiała się Ania- Takie, żeby się otwierały no i... zamykały- stwierdziła z przekonaniem( takie sobie wymarzyła:).
- Aha. Prawe, czy lewe?- spytał jak o oczywistą oczywistość.
Ania spojrzała na mnie szukając wsparcia, a ja ledwo powstrzymywałam ataki śmiechu, kojarząc te sformłuowania ze świetnym skeczem KMN.
- Chch- odchrząknęłam- No nie wiem Aniu, jakie chcesz prawe, lewe...?- spytałam z udawaną powagą.
- Może jakieś pytanie...- zaczęła.
-Pomocnicze- dokończyłam prawie dusząc się od śmiechu widząc zdesperowaną Anie i patrzącego jak na idiotki( sprzedawcy zawsze myślą, że jak się nie znasz na drzwiach, listewkach to- debil:) sprzedawce.
- No, bo pani chce drzwi wyjściowe.
- No takie wyjściowo- wyjściowe- zaśmiała się, lecz było to prawdą.
- Aha, a więc co pani przez te drzwi zrobi jako pierwsze. Pani przez te drzwi wyjdzie, czy pni przez te drzwi wejdzie, co pani przez te drzwi zrobi?
- To zależy gdzie będę jak mi te drzwi wmontują, przodem do wyjścia, czyli tyłem do wejścia to...- Ania sama się już zgubiła.
- Dobrze, więc po, której stronie ma pni klamkę?
- To zależy, po której stronie drzwi stoję, przodem przed wejściem od korytarza, przed pierwszymi drzwiami, czy...
- Nie nie, chodzi mi tylko o to, czy prawe, czy lewe?- ciągnął sprzedawca.
- Obrotowe- powiedziałam w końcu i wybuchnęłam powstrzymywanym śmiechem.
Spojrzeli się na mnie jak na wariatkę, więc zostawiłam ich samych poszłam na caffee latte, spodkałam starego przyjaciela, kupiłam dywanik do sypialni, a jak wróciłam to trzech sprzedawców i Ania ustali jakich drzwi potrzebuję, a kto wie może i też ustalali ile cielaków zmieściłoby się u niej w pokoju...:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz