środa, 17 października 2012

Dom w głębi lasu

Lissa zapaliła światło. W tym momencie rozległ się huk na całe miasteczko. Fran skulił się jakby zaraz jakąś nieczysta mara miała na niego spaść.
- Niech to szlak- mruknął do dziewczyny i dodał poirytowany- Wysadziły korki!
- Masz latarkę?- spytała
- Tak, w plecaku...
- A plecak?
- Na sofie, czekaj chyba dojdę do niej- mruknął. Teraz w jedynym domu w lesie można było dostrzec dwa, jedyne czarne, ledwo widoczne punkty w otchłani mroku. Lissa stało nieruchomo patrząc z nadzieją w przyjaciela. On zaś szedł ku świetle.
- Gdzieś tu powinna być... auuu!- jęknął nagle.
- Co się stało- szukała go po ciemku zdezorientowana dziewczyna.
- Nic, nadziałem się na drewno na opał- odparł.- Mam ją- dodał po chwili. W salonie rozbłysło niewielkie, jarzeniowe światełko latarki. Otuliło ono ciepłem niewielki fragment parteru domu.
- Ale dlaczego korki wysiadły?- spytała podejrzliwie przyjaciółka- Co rok robimy przegląd.
Dopiero teraz kiedy Franz podszedł bliżej do Lissy, mogła ona zobaczyć w jego oczach również podejrzliwość i strach.
- Sugerujesz, że to zrobił on... ono...?- spytał prawie szepcząc.
- Słuchaj jeżeli to jakiś spryciarz, co chce nas okraść to dostanie tym- wzięła do ręki zestaw do 'jarania' swojego przyjaciela i wyciągnęła z niego podłużną rurkę- A jeżeli to jakieś zwierze, co zerwało kabel z prądem to też dostanie tym, poza tym zwierze nie przebije nam chyba drzwi- powiedział i zaśmiał się nerwowo.
Przyjaciele powoli się uspokajali, gdy nagle usłyszeli ponowny huk i odgłosy porywanych przez wiatr kartek.
- Jakaś plaga?- jęknął Franz.
- To ze strychu...- szepnęła przerażona Lissa i schowała się za przyjaciela.
- Jeśli to bandyta, a jak ma broń?- rozważali co zrobić.
- Dobra trzeba to zakończyć- powiedziała stanowczo i wyrwała mu latarkę. Biegła na strych, przeskakując co dwa stopnie drewnianych schodów. Wiatr targał wszystkie okna i z resztą całe miasteczko. Dobiegła, otworzyła gwałtownie stare, skrzypiące drzwi. Wbiegła jeszcze w emocjach do pokoju. Franz dogonił ją i stanął obok niej. Na widok pokoju Lissa upuścił latarkę, która z łoskotem potoczyła się po drewnianych deskach, pod starą szafę z książkami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz