piątek, 12 października 2012

Dom w głębi lasu

Nad małą wioską w północnej Islandii zapadała noc. Na niebie było jeszcze widać poblask od słońca, linie po samolocie i małe chmurki wtapiające się w nadchodzącą ciemność. Stara, niebieska furgonetka zatrzymała się przed domkiem w lesie. Spłoszona myszka czmychnęła szybko pod schodki wejściowe domu.
- Nie rozumiem tato, po co to wszystko?- spytała Lissa wysiadając z auta.
- Córeczko, mówiłem ci już po miasteczku grasuje jakiś zboczeniec- odparł ojciec.
- Phf- skomentowała dziewczyna.
- Halo, halo 74 zgłoś się- odezwał się nagle głos w przenośnym telefonie 'roboczym' ojca.
- 74 zgłaszam się.
- Szeryfie, kolejne zabójstwo, przy Dover Street.
- Rozumiem zaraz tam będę, chociaż przyczyny pewnie te same?.- spytał ojciec Lissy.
- Tak, jakby jakieś zwierzę atakowało, a nie człowiek- odparł nieco wystraszony przełożony.
- Hej- odezwał się nagle głos za nimi. Oboje podskoczyli przestraszenie.
- To tylko ja- mruknął Fran.
- Nie powinieneś sam iść lasem- ostrzegła go przyjaciółka.
- Cieszę się, ze jesteś. Zostańcie w domu razem, a ja pojadę. Nigdzie nie wychodźcie,nikomu nie otwierajcie- zwrócił się do nich Black.
- Jasne, ani nam się śni- odpowiedzieli zgodnie.
- Dobra pa- odrzekł szeryf i już po chwili niebieska furgonetka znikała w ciemności lasu.
- Zimno!- skomentował Fran.
- Herbaty?- zaproponowała Lissa, obejmując przyjaciela, na ocieplenie.
Na starej, drewnianej podłodze werandy domu widniała wyszarzała biała kartka, nadpalona, zapisana drobnym druczkiem. Nagle na kartkę zawiał silny podmuch wiatru i momentalnie znalazła się on w rekach dziewczyny.
- Co to?- zdziwiła się i zaczęła czytać- Najciemniej jest zawsze...
- Pod latarnią- dokończył przyjaciel odczytując dalsze słowa. Zamilkli w ciszy przerażenia.
Najciemniej jest zawsze pod latarnią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz