wtorek, 30 października 2012

Koko- Przyłapana na czytaniu!

Jak cała Polska czyta, to świnki też!
Mała z Ciebie świnka, ale za to wielka czytelniczka!
Popieracie Koko w jej akcji? Komentujcie:)

poniedziałek, 29 października 2012

Koko!:)

A o to Koko...
Ma zaledwie 2,5 roku, ale już umie wiele sztuczek.
Ma klatkę w mojej sypialnie, więc po ciężkim dniu możemy sobie zrobić
babskie pogaduchy, bo trzeba wiedzieć, że to dziewczynka:) (bardzo towarzyska)
Polecam zakup tego typu stworzonka, a jeśli Kokusia Wam także się podoba
to prosimy o miły komentarz.;)

sobota, 27 października 2012

Alex

Alex patrzyła na zaśnieżone ulice Krakowa. Obserwowała białe płatki, które z lekkością opadały na ich taras. Przyglądała się też zdenerwowanym kierowcą stojącym w korku.
- W październiku śnieg?- szepnęła sama do siebie mocno zadziwiona obrazem, który rano ujrzała.
- A no śnieg- przerwał jej rozmyślania wchodzący do pokoju Marcin.- Proszę to do ciebie- powiedział i podał jej kopertę z listem.
Dziewczyna zaczęła otwierać pakunek- O, zaproszenie do wspólnego występu z Michałem i Adamem. Super!
- A jak tam twoja babcia- spytała znów dziewczyna.- Lepiej?
- Tak zdecydowanie- mruknął Marcin i powstrzymał się od śmiechu widząc zaspaną jeszcze w piżamie dziewczynę, która całkowicie nie spodziewa się tego co ją zaraz zastanie.
- Cz ty coś przede mną ukrywasz?- spytała podejrzliwie.
- Nie, skąd że.- skłamał i znów opanował uśmiech.
- Co?- spytał znów Alex.
Niespodzianka!- rozległo się na hura i grupa przyjaciół dziewczyny zgrabnie wskoczyła do pokoju.
- A co tu chodzi?- zdziwiła się wiedząc, że nie dziś urodzin, ani imienin, ani nie ma Gwiazdki.
- Dostałem ostatnio telefon od dyrektora twojego uniwersytetu i przeszłaś do kolejnego etapu konkursu, to znaczy dyrektor dzwonił na twój telefon, ale był pod ręką i...- wytłumaczył jej Robert.
- Jej- krzyknęła  i rzuciła się do wszystkich przyjaciół, aby ich mocno wyściskać.
- To co zaczynamy imprezę!

sobota, 20 października 2012

Rainbow Veins

Idąc ulicami.  Ciemno, pada, lecz gdzieś tam daleko świeci małe światełko, tylko dla ciebie. Świeci tam cały czas. Więc zobacz je... Powiedz mi kiedy będzie padać, ja zatrzymam deszcz. Tęcza stanie nad twoją głową. Rainbow Veins. Bo wszystko nie jest takie jak wygląda. Rozepnę nad tobą tęczę. Ja już to czuje... Więc głowa do góry.
Ciemnymi uliczkami idąc znajdź miejsce gdzie spotykają się nasze drogi. Milion światełek pali się i nie gaśnie. Lecz śpiesz się, czuję, że jesteś blisko, czuję jak bije twoje serce. Miliony kolorów są zrównoważone. Ledwo mogłam krzyknąć, gdy truskawkowa lawina mnie przykryła. Ty jesteś moim dźwiękiem na zawsze. W owocowej galaktyce, w mroźnej Arktyce. Przytulając cię ustanawiam nową zasadę przyjaźni, dla każdej galaktyki. Uśmiechnij się teraz i zaraz na zawsze bądź uśmiechnięty od teraz. Już. Zrób to. Kto potrzebuje wrogów? Mały niewinny miś. Ledwo słyszę twój krzyk, gdy zakrywa mnie truskawkowa lawina... w mroźnej Arktyce...

środa, 17 października 2012

Dom w głębi lasu

Lissa zapaliła światło. W tym momencie rozległ się huk na całe miasteczko. Fran skulił się jakby zaraz jakąś nieczysta mara miała na niego spaść.
- Niech to szlak- mruknął do dziewczyny i dodał poirytowany- Wysadziły korki!
- Masz latarkę?- spytała
- Tak, w plecaku...
- A plecak?
- Na sofie, czekaj chyba dojdę do niej- mruknął. Teraz w jedynym domu w lesie można było dostrzec dwa, jedyne czarne, ledwo widoczne punkty w otchłani mroku. Lissa stało nieruchomo patrząc z nadzieją w przyjaciela. On zaś szedł ku świetle.
- Gdzieś tu powinna być... auuu!- jęknął nagle.
- Co się stało- szukała go po ciemku zdezorientowana dziewczyna.
- Nic, nadziałem się na drewno na opał- odparł.- Mam ją- dodał po chwili. W salonie rozbłysło niewielkie, jarzeniowe światełko latarki. Otuliło ono ciepłem niewielki fragment parteru domu.
- Ale dlaczego korki wysiadły?- spytała podejrzliwie przyjaciółka- Co rok robimy przegląd.
Dopiero teraz kiedy Franz podszedł bliżej do Lissy, mogła ona zobaczyć w jego oczach również podejrzliwość i strach.
- Sugerujesz, że to zrobił on... ono...?- spytał prawie szepcząc.
- Słuchaj jeżeli to jakiś spryciarz, co chce nas okraść to dostanie tym- wzięła do ręki zestaw do 'jarania' swojego przyjaciela i wyciągnęła z niego podłużną rurkę- A jeżeli to jakieś zwierze, co zerwało kabel z prądem to też dostanie tym, poza tym zwierze nie przebije nam chyba drzwi- powiedział i zaśmiał się nerwowo.
Przyjaciele powoli się uspokajali, gdy nagle usłyszeli ponowny huk i odgłosy porywanych przez wiatr kartek.
- Jakaś plaga?- jęknął Franz.
- To ze strychu...- szepnęła przerażona Lissa i schowała się za przyjaciela.
- Jeśli to bandyta, a jak ma broń?- rozważali co zrobić.
- Dobra trzeba to zakończyć- powiedziała stanowczo i wyrwała mu latarkę. Biegła na strych, przeskakując co dwa stopnie drewnianych schodów. Wiatr targał wszystkie okna i z resztą całe miasteczko. Dobiegła, otworzyła gwałtownie stare, skrzypiące drzwi. Wbiegła jeszcze w emocjach do pokoju. Franz dogonił ją i stanął obok niej. Na widok pokoju Lissa upuścił latarkę, która z łoskotem potoczyła się po drewnianych deskach, pod starą szafę z książkami...

piątek, 12 października 2012

Dom w głębi lasu

Nad małą wioską w północnej Islandii zapadała noc. Na niebie było jeszcze widać poblask od słońca, linie po samolocie i małe chmurki wtapiające się w nadchodzącą ciemność. Stara, niebieska furgonetka zatrzymała się przed domkiem w lesie. Spłoszona myszka czmychnęła szybko pod schodki wejściowe domu.
- Nie rozumiem tato, po co to wszystko?- spytała Lissa wysiadając z auta.
- Córeczko, mówiłem ci już po miasteczku grasuje jakiś zboczeniec- odparł ojciec.
- Phf- skomentowała dziewczyna.
- Halo, halo 74 zgłoś się- odezwał się nagle głos w przenośnym telefonie 'roboczym' ojca.
- 74 zgłaszam się.
- Szeryfie, kolejne zabójstwo, przy Dover Street.
- Rozumiem zaraz tam będę, chociaż przyczyny pewnie te same?.- spytał ojciec Lissy.
- Tak, jakby jakieś zwierzę atakowało, a nie człowiek- odparł nieco wystraszony przełożony.
- Hej- odezwał się nagle głos za nimi. Oboje podskoczyli przestraszenie.
- To tylko ja- mruknął Fran.
- Nie powinieneś sam iść lasem- ostrzegła go przyjaciółka.
- Cieszę się, ze jesteś. Zostańcie w domu razem, a ja pojadę. Nigdzie nie wychodźcie,nikomu nie otwierajcie- zwrócił się do nich Black.
- Jasne, ani nam się śni- odpowiedzieli zgodnie.
- Dobra pa- odrzekł szeryf i już po chwili niebieska furgonetka znikała w ciemności lasu.
- Zimno!- skomentował Fran.
- Herbaty?- zaproponowała Lissa, obejmując przyjaciela, na ocieplenie.
Na starej, drewnianej podłodze werandy domu widniała wyszarzała biała kartka, nadpalona, zapisana drobnym druczkiem. Nagle na kartkę zawiał silny podmuch wiatru i momentalnie znalazła się on w rekach dziewczyny.
- Co to?- zdziwiła się i zaczęła czytać- Najciemniej jest zawsze...
- Pod latarnią- dokończył przyjaciel odczytując dalsze słowa. Zamilkli w ciszy przerażenia.
Najciemniej jest zawsze pod latarnią.

czwartek, 11 października 2012

Alex

-Co ty robisz?- spytał ze zdziwieniem Robert.
-Wydaje mi się, że czytam?- zażartowała pochylona nad książką Alex.
- Nie... Ty się uczysz...- odparł.
- No weź, ale w sumie już umiem o bitwie pod Cedynią.
- Na pewno?- spytał jak to przyjaciel, zawsze troskliwy- Mogę z tobą poczytać.
- Możemy, ale na dzisiaj już umiem wszystko- uśmiechnęła się dziewczyna i zamknęła mu podręcznik przed nosem.
- Jak tam było?- zagadał o uczelnię Robert.
Dziewczyna stała odwrócona i zaczęła wchodzić na drabinę, by sięgnąć książkę najwyżej położoną. Zamyślona niezdarnie zrzuciła kilka rzeczy na drewnianą podłogę. Oboje rzucili się, żeby to podnieść.
- Hej, coś cię trapi?- spytał ciepło przyjaciel.
- Nie, tylko takie tam, sprawy- mruknęła cicho.
- O co chodzi?- wyraził jasno pytanie i spojrzał jej prosto w oczy.
- Traktujesz mnie jak osobę sławną?- spytała nagle.
- Nie, oczywiście, że nie- odparł pewien, jego słowa zastygły w powietrzu i wtedy wzbudziły się w nim wątpliwości, czy to co mówi ma aby na pewno sens.
- To znaczy, co tak dokładnie masz na myśli?- dopytywał Robert.
- No wiesz- zaczęła niepewnie- czy gdybym nie była sławna traktował byś mnie inaczej. Po zadaniu pytania dziewczyna zamilkła, wiedziała, że to nie prawda, a pytanie to zadała tylko po to, żeby przejść do tematu. Zobaczyła lekkie rozczarowanie i smutek w oczach przyjaciela, był to dla niech ostatnio uciążliwy temat.
- Alex, wiesz, że tak nie jest- odparł.
- Wiem, przepraszam- zgodziła się i dodała- Naprawdę wiem, że ty jedyny nie traktujesz mnie w ten sposób.
- Myślę, że Marcin też cię tak nie traktuję.
- To też wiem, wy najbliżsi, ale reszta? Na uniwerku nikt ze mną nie rozmawia normalnie chcą ode mnie tylko produktu, tylko tej części mnie, którą znają wszyscy, która jest na scenie!
- Jeśli cię to pocieszy, jak to powiedziałaś 'twoi najbliżsi' też mają ten problem...
- Nikt nie rozmawia ze mną, o codziennych sprawach, każdy się przy mnie kryguję, żeby wypaść najlepiej, a ja nie oceniam ludzi w ten sposób- wydusiła z siebie Alex.
- Wiem i wiesz co myślę, każdy kto mnie, czy ciebie lepiej zna, wie, że tak nie jest, a ci, którzy tego nie widzą nie są warci uwagi- powiedział Robert i dodał- Pamiętaj, zawsze sięgaj w życiu po to co najlepsze i bież to co ci się należy.
- Wiem...- uśmiechnęła się Alex i przytuliła Robert, który szepnął;
- A poza tym dzisiaj na 20:00 prowadzimy audycję w radiu.
Alex roześmiała się i powiedziała;
- Jasne, może nikt się nie skapnie, że to ja...

sobota, 6 października 2012

Cooltura w pigułce...

Do poczytania-  Ulysse moore, wszystkie części opowiadają o trójce przyjaciół i niesamowitym miasteczku, które nie istnieje na żadnej mapie i ma pomnik króla, który nigdy nie istniał. Natomiast w starej Willi Argo, może, grasuje duch, podobno w niewyjaśnionych okolicznościach, zmarłego, poprzedniego właściciela...
Do posłuchania- z radia oczywiście 'Trójka', a tak dodatkowo to Asaf Avidan- One day, Joe Brooks i Mika Urbaniak oczywiście ze wspaniałym zespołem i mamą- Urszulą Dudziak:)
Do obejrzenia- no cóż, dwa wcielenia miłości i zabawy- Zakochani w Rzymie oraz Ted.
Do zobaczenia-  Happysad w w Emipku.
Do poczucia- teatr po zmierzchu jak zawsze oraz małe miasteczko z tajemnicą w sobotni wieczór.
Do radości-KKd i wszystko w sumie i to jest sztuka...
Do pomocy- Fundacja EMIR, psia nadziela, to WAŻNE POMAGAJMY!
I trochę improwizacji 4 wszystkich:)

Polecam Alex.

piątek, 5 października 2012

Vincent-von-Gogh

Vincent- van-Gogh- Słoneczniki
Vincent Willem van Gogh ur. 30 marca 1853, a zm. 29 lipca 1880- holenderski malarz postimpresjonistyczny , którego twórczość dzięki żywej kolorystyce i emocjonalnemu oddziaływaniu wywarła dalekosiężny wpływ na na sztukę XXw. Artysta w ciągu swojego życia cierpiał na napady lękowe i narastające ataki spowodowane zaburzeniami psychicznymi. Zmarł w wieku 37 lat jako twórca nieznany szerszemu ogółowi, w wyniku postrzału z broni palnej- najprawdopodobniej samobójczego. Przepiękne dzieło...

poniedziałek, 1 października 2012

Kabaretowy Klub

Kabaret Moralnego Niepokoju- 'Drzwi', to jak wiadomo wcale nieodrealniony problem... Ostatnio moja znajoma remontowała mieszkanie i kupowała drzwi i 'rozetki'. Na pewno niektórzy z Was już się zastanawiają co to rzekome 'rozetki'. Ja też nie wiem pomimo tłumaczenia sprzedawcy w sklepie, gdy pomagałam mojej znajomej w wyborze jak się okazuje czegoś do zamka. Następnie wykonawca powiedział, do Ani, by wybrała sobie klamkę- 72. No niby proste, lecz kiedy przed nami jest półka zajmująca ścianę przeciętnego salonu w bloku wybór robi się trudniejszy. W końcu po doborze wszystkich dodatków, przeszliśmy do DRZWI. Sprzedawca obcenił nas, że łatwo nie będzie, a wieczorem opowie synkowi o kolejnych 'niezdecydowanych' klientach. Zadał mojej znajomej z pozoru łatwe pytanie:
- Jakie drzwi pani chce.
- No wie pan...- zastanawiała się Ania- Takie, żeby się otwierały no i... zamykały- stwierdziła z przekonaniem( takie sobie wymarzyła:).
- Aha. Prawe, czy lewe?- spytał jak o oczywistą oczywistość.
Ania spojrzała na mnie szukając wsparcia, a ja ledwo powstrzymywałam ataki śmiechu, kojarząc te sformłuowania ze świetnym skeczem KMN.
- Chch- odchrząknęłam- No nie wiem Aniu, jakie chcesz prawe, lewe...?- spytałam z udawaną powagą.
- Może jakieś pytanie...- zaczęła.
-Pomocnicze- dokończyłam prawie dusząc się od śmiechu widząc zdesperowaną Anie i patrzącego jak na idiotki( sprzedawcy zawsze myślą, że jak się nie znasz na drzwiach, listewkach to- debil:) sprzedawce.
- No, bo pani chce drzwi wyjściowe.
- No takie wyjściowo- wyjściowe- zaśmiała się, lecz było to prawdą.
- Aha, a więc co pani przez te drzwi zrobi jako pierwsze. Pani przez te drzwi wyjdzie, czy pni przez te drzwi wejdzie, co pani przez te drzwi zrobi?
- To zależy gdzie będę jak mi te drzwi wmontują, przodem do wyjścia, czyli tyłem do wejścia to...- Ania sama się już zgubiła.
- Dobrze, więc po, której stronie ma pni klamkę?
- To zależy, po której stronie drzwi stoję, przodem przed wejściem od korytarza, przed pierwszymi drzwiami, czy...
- Nie nie, chodzi mi tylko o to, czy prawe, czy lewe?- ciągnął sprzedawca.
- Obrotowe- powiedziałam w końcu i wybuchnęłam powstrzymywanym śmiechem.
Spojrzeli się na mnie jak na wariatkę, więc zostawiłam ich samych poszłam na caffee latte, spodkałam starego przyjaciela, kupiłam dywanik do sypialni, a jak wróciłam to trzech sprzedawców i Ania ustali jakich drzwi potrzebuję, a kto wie może i też ustalali ile cielaków zmieściłoby się u niej w pokoju...:)