niedziela, 30 września 2012

Kabaretowy Klub

Wstaję sobie, no nie mogę napisać 'dzień jak co dzień', bo moje urodziny są. Jeśli ktoś z Was 27 września 'młócił' w Google to wie, że mają wtedy urodziny.(14 w tym roku). No, że najbliżsi wiedzą i składają mi życzenia to nic dziwnego, ale Google...? Z jakiej racji? Wpadłam w lekką panikę siedząc przy komputerze z poranną kawą. Odwróciłam się delikatnie, niepostrzeżenie sprawdzić, czy aby w moim pokoju, lub o zgrozo, całym domu nie ma kamer. Przez chwilę siedziałam w piżamie i czułam się jak w Truman Show, zwłaszcza, że na moim osiedlu są kamery(ogrodzone osiedle). Dopiero po prawie 10 minutach dotarło do mnie, że po prostu Google też mają urodziny. Uspokoiłam się, zwłaszcza, że ostatnio miałam dużo sytuacji ze 'śledzeniem' itd.
Siła sugestii... zawsze weźmie górę nad logiką:)

piątek, 28 września 2012

Alex

-Nie,nie- mruczało zaspana Alex, budzona przez przyjaciela.
- No weź, masz tylko 4 godziny na uniwerku, a i tak się ciągle bawimy występujemy i no wiesz...- wybudzał ją wciąż Robert.
- Pamiętasz tą świnię- przypomniała mu wydarzenia jakie miały miejsce poprzedniego dnia. Kiedy do Teatru Starego w Krakowie, podczas ich After Party po występie za kulisy dostała się wariatka, która przyszła ze świnią!
- Tak, a co- potwierdził ubawiony Robert, przypominając sobie jak ją próbowali złapać.
- Śniła ci się?- spytała kobieta.
- Nie no co ty!
Przyjaciółka spojrzała na niego przenikliwie.
-Tak i to jak wpadła w farby i rozniosła po całej scenie- też- odparł.
- O matko, mi też się ona śniła.
- Tak prosiak przejdzie do historii- zażartował Robert.
Nagle usłyszeli Boba Marley'a- Three little birds rozprzestrzeniającego się w zasięgu kilometra.
- Wy jeszcze w piżamie?!- zdziwił się mocno ich współlokator, przyjaciel na co dzień jak i na senie.
- Tak, budzimy Alex- odparł Robert.
- No dobrze 'Alex', ale dlaczego ty jesteś w piżamie?- strzelił ripostę do przyjaciela.
- Ej ja nie zamawiałam budzenia- zbuntowała się w końcu ich przyjaciółka.
- Ja też nie- dołączył się do niej Robert i dodał- I co ty masz z tym Marley'em.? Chociaż w sumie jest spoko- zaczął dywagować.
Ej, ale- podjął temat Marcin i zawahała się- wy też pamiętacie tą świnie wczoraj? Zadał to pytanie z niepokojem, czy aby na pewno to nie jest tylko skutek Malibu, Szampana, Wina i Whisky.
- Tak, spokojnie, nie masz omamów- roześmiała się Alex.
- Za pół godziny masz wykład, dolicz jeszcze codziennych paparacji- przypomniał Robert do wciąż leżącej Alex.
- A może...- Marcin spojrzał jednoznacznie na Roberta, który od razu pojął o co chodzi.
- No cóż Al, nie pozostawiasz nam innego wyjścia- powiedział Robert.
Alex wybuchnęła śmiechem, kiedy przyjaciele zaczęli ją łaskotać.
- Dobra, dobra wstaję, już- wykrztusiła dusząc się ze śmiechu.
- Przyjaciele, potrafią dobrze zmotywować- rzucił Robert i teraz wszyscy śmiali się do rozpuku...

środa, 26 września 2012

Z podróży...

Ostatnio byłam w Tatrach. Było to jeszcze lato- dość ciepło. Poszliśmy z przyjaciółmi do Murowańca- 1505m n.p.m. Trochę tych metrów jest... Oczywiście wychodząc w góry sprawdziliśmy pogodę, założyliśmy    odpowiednie buty( do wiadomości niektórych nie japonki;) - osłaniające kostkę. Zjedliśmy też dość duże i pełnowartościowe śniadanie, nie chleb z sosem czekoladowy i sok pomarańczowy jak to przekonują nas niektóre reklamy, lecz wypiliśmy ciepłą kawę, herbatę, zjedliśmy bułki i ser wiejski. Mam nadzieję, że ten artykuł przemówi do niektórych turystów. A więc na szlaku usłyszeliśmy burzliwą rozmowę młodego małżeństwa. Oczywiście 'pani' pierwszy raz będąca w górach wybrała się na szlak w japonkach, mało tego założyła dużo 'odstającej' biżuterii i nie wzięła chustki pod szyję( a trzeba wiedzieć, że ok. 30-40 min. przed schroniskiem panuje straszny wygwizdów). Mąż próbował jej wytłumaczyć, że tak ubrana nie może wychodzić w góry. Jednak ona w ferworze złości odepchnęła go i jak to w japonkach bywa, but nietrwały, poślizgnęła się na błocie. Gdyby nie mój przyjaciel, który złapał ją za rękaw od bluzy już by jej nie było...
Apeluje wiec do wszystkich:
1. Spraw małżeńskich nie załatwiamy w ciasnych przejściach na szlaku.
2. Zakładamy lekkie lecz wysoki buty( nie japonki!)
3. Jemy śniadanie.
Nawiązując do 3 punktu- śniadanie musimy jeść każdego poranka, nawet jak ktoś się odchudza.
Podam znów przykład. W tym roku w maju byłam z przyjaciółmi( inną grupą) w Pradze. Była to znacznie większa grupa. Nie mogliśmy, my uczestnicy kontrolować się wzajemnie, a ni tym bardziej organizatorzy. Jak się okazało jedna z koleżanek jest anorektyczką i namówiła drugą do niejedzenia śniadania! Posiliły się tylko kawą, a są to na dodatek nastolatki, więc powinny się naprawdę prawidłowo odżywiać. W centrum Pragi jedna z dziewczyn zemdlała. Dokładnie w zatłoczonym metrze w godzinach po południowych. Jeden z organizatorów miał w plecaku glukozę, po której podaniu Basia ocknęła się na szczęście.
Więc zawsze przed wycieczką należy zjeść śniadanie, sprawdzić pogodę, założyć odpowiednie obuwie, no i kurczę cieszyć się urlopem...:)

Rawa Blues Festiwal- już 6 października.

Już 6 października odbędzie się największa impreza blues- Rawa Blues Festiwal- 32 edycja tego niesamowitego festiwalu Katowice 'Spodek'. Będzie można posłuchać m.in. Robert Cray Band, Eric Sardinas&Big Motor, Roomful of  Blues, a także Irek Dudek Big Band oraz wiele innych.
Polecam serdecznie, Alex:)